Reklama

Reklama

Kickbokserka Iwona Nieroda: Wszystkiego jeszcze nie wygrałam

Była mistrzyni świata oraz Europy w low kicku oraz 12-krotna mistrzyni Polski w różnych formułach, 24-letnia kickbokserska Iwona Nieroda twierdzi, że nie brakuje jej motywacji do kolejnych występów. Nie zniechęcają jej kontuzje, m.in. dwukrotne złamanie nosa.

Nieroda pochodzi z Pstrągowej, niewielkiej miejscowości na Podkarpaciu, położonej ok. 40 km od Rzeszowa. W barwach Diamentu Pstrągowa trenuje kickboxing od 2003 roku, zaś dwa lat później dołączyła do lekkoatletycznej sekcji Resovii.

- Od dziecka uwielbiałam rywalizować we wszelakich zawodach biegowych, najpierw oczywiście w szkole. Dobrze się czułam na długich dystansach na bieżni - 2000 m z przeszkodami oraz płaskie 5000 m. Sukcesy odnosiłam też w biegach górskich stylem anglosaskim. W 2007 roku wygrałam w mistrzostwach kraju juniorek młodszych w tej specjalności, zaś z drugim czasem w kategorii juniorek starszych zakwalifikowałam się do reprezentacji Polski na MŚ w Szwajcarii. Debiut w tak ważnej imprezie się nie udał, bo miałam wypadek na trasie i nie ukończyłam zmagań - powiedziała Nieroda, która walczy również na zawodowych ringach i ma w dorobku tytuł mistrzyni świata WAKO PRO.

Reklama

Jak przyznała, przełomowym momentem, który zadecydował o wyborze kickboxingu było zwycięstwo w MŚ juniorek w wersji full contact w 2008 roku. Jej trenerem klubowym jest Jerzy Pilarz.

- Nie było odwrotu, wiedziałam, że chcę poświęcić się kickboxingowi. Nie zniechęciły mnie rozmaite kontuzje, m.in. stłuczenia, zwichnięcia, dwukrotne złamanie nosa. Za pierwszym razem podczas ME w Turcji, a następnie w trakcie sparingów zaledwie trzy dni przed wyjazdem na Puchar Świata, który zresztą wygrałam. Łuk brwiowy też miałam zszywany, ale do tego urazu doszło akurat w czasie treningu koszykówki - stwierdziła zawodniczka.

Nieroda twierdzi, że nie liczy medali, które zdobyła w juniorach i seniorach. W dorobku ma m.in. dwanaście tytułów mistrzyni Polski (sześć w low kicku, cztery w K-1 i dwa w full contact), amatorskie mistrzostwo świata i Europy low kick, a także trzy srebrne medale ME (low kick, full contact, kick light).

- Szczególnie pamiętam mistrzostwa kontynentu low kick z 2012 roku w Turcji. W półfinale spotkałam się z Ukrainką, którą rok wcześniej pozbawiłam medalu MŚ. Walka była naprawdę ciężka, żadna z nas nie odpuszczała. W drugiej rundzie doszło do zderzenia głowami, w wyniku czego złamałam nos. Do finału ze Szwedką wyszłam pełna obaw, ale udało mi się zakończyć walkę już w pierwszej rundzie, nokautując rywalkę kopnięciem okrężnym na szczękę - powiedziała Nieroda.

Kickbokserka rywalizująca w wadze 56 kg przyznaje, że sporo już osiągnęła, ale wyzwań jej nie brakuje. Jednym z nich są zawody World Games 2017 we Wrocławiu.

- Fantastycznie byłoby reprezentować Polskę na takim turnieju rozgrywanym na własnym podwórku. Mistrzostwo świata czy Europy w moim prywatnym rankingu posiada większą wartość, ale patrząc z drugiej strony, takie tytuły już zdobyłam - dodała Nieroda, specjalizująca się obecnie w formułach low kick i K-1.

Na co dzień pracuje jako nauczycielka wychowania fizycznego w dwóch szkołach podstawowych. Ponadto prowadzi zajęcia na Politechnice Rzeszowskiej.

- Kickboxing jest moją ogromną pasją. Moi bliscy kiedyś nie byli zachwyceni, ale teraz nie mają obiekcji. Przyzwyczaili się i chyba zrozumieli jak ważny dla mnie jest ten sport. Ponadto interesuję się psychologią, lubię obserwować ludzkie zachowania - dodała.

Reprezentowanie biało-czerwonych barw to też okazja poznawania coraz to nowych krajów. Nieroda twierdzi, że najlepiej jej w Polsce. - Żadne państwo nie wywarło na mnie takiego wrażenia jak ojczyzna, która ciągle zaskakuje pod każdym względem, zarówno na plus, jak i na minus. Jeśli miałabym wybrać jakiś inny kraj, to byłaby Norwegia. Jej piękno urzeka i mimo iż jest tam troszkę zimno, widoki natury są niezapomniane - oceniła.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje