Reklama

Reklama

Judo. Arleta Podolak: Zaczęło mi brakować startów

- Brakuje mi startów międzynarodowych, a w konsekwencji pewności siebie na macie. Mam nadzieję, że zwycięstwo w Pradze odwróci złą serię - powiedziała judoczka Arleta Podolak (57 kg), która w weekend wygrała zawody Pucharu Świata.

W czeskiej stolicy reprezentantka Polski wygrała pięć walk, m.in. w ćwierćfinale z Izraelką Maayan Greenberg, w półfinale z Czeszką Verą Zemanovą i w finale z Gruzinką Eteri Liparteliani.

- Lubię walczyć z zawodniczkami, które rzucają na prawą stronę, a sobotni turniej tak się ułożył, że rywalizowałam tylko z +prawymi+. Odetchnęłam po pierwszym zwycięstwie, bo zawsze inauguracyjne pojedynki są najtrudniejsze - jeśli wygrywasz, to jesteś dalej w zawodach, a w przypadku porażki odpadasz. Tak było ze mną dwa tygodnie temu w austriackim Oberwart. W Pradze wygrywałam walkę za walką, a chyba najłatwiej mi poszło z Liparteliani. Wyraźnie obawiała się tej potyczki, a po jednym z moich niezbyt udanych ataków sama poleciała na ippon - stwierdziła judoczka Gwardii Warszawa.

Reklama

Rok temu o tej porze Podolak triumfowała w PŚ w Warszawie, powtarzając sukces z 2016 roku. Ostatnie miesiące były nieudane w jej wykonaniu.

- Po zwycięstwie w 2018 roku w Arenie Ursynów przestałam osiągać dobre wyniki, nie było mnie nigdzie na podium. W krajowym rankingu wyżej znalazły się Ania Borowska i Julka Kowalczyk i one częściej występowały w turniejach międzynarodowych, a mnie zaczęło brakować tych startów. A kiedy już gdzieś pojechałam, nie miałam w sobie takiej pewności, jak my, judocy, mówimy - nie byłam "obita" w walkach, dochodziły stres oraz presja i przegrywałam - dodała.

25-letnia Podolak przyznała, że po nieudanym wyjeździe na PŚ do Austrii w połowie lutego, wcale miało jej nie być w zawodach tej rangi w Pradze.

- Na początku poprzedniego dnia tygodnia zadzwonił trener reprezentacji i jednocześnie mój klubowy Mirosław Błachnio z informacją, że zwolniło się jedno miejsce. Postanowiłam skorzystać, a efekt był taki, że zdobyłam złoty medal. Punktów do rankingu olimpijskiego nie jest za wiele, bo tylko 100, ale od czegoś trzeba zacząć rok. Za dwa tygodnie pojadę na Grand Slam do Rosji, gdzie za pierwszą pozycję jest 1000 punktów. W judo wygląda to tak, że jedne udane zawody całkowicie odmieniają twoją sytuację - przyznała była mistrzyni świata juniorek.

W przeszłości Podolak wygrywała nie tylko PŚ, ale i imprezę wyższej rangi - Grand Prix w Ałmatach w 2016 roku.

W rankingu olimpijskim zajmuje 72. miejsce. Borowska jest 17., a Kowalczyk 36.

Dowiedz się więcej na temat: Arleta Podolak | judo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje