Reklama

Reklama

Jan Błachowicz przed UFC 259: Czwartek i piątek będzie ciężki, bo trzeba zbić wagę

Jan Błachowicz (27-8, 8 KO, 9 SUB) w sobotę podczas gali UFC 259 zmierzy się z Israelem Adesanyą. Jego celem jest obrona pasa kategorii półciężkiej. Przed Błachowiczem ostatnie chwile między innymi na zbicie wagi.

Już w sobotę Jan Błachowicz zmierzy się z Israelem Adesanyą podczas gali UFC 259. Stawką tego pojedynku jest obrona pasa kategorii półciężkiej. Jak przed tak ważnym starciem czuje się polski mistrz?

Reklama

- Bardzo dobrze się czuję. Nie mogę się doczekać. Wiem, że czwartek i piątek będzie ciężki, bo trzeba zbić wagę, ale ogólnie jest fajnie. Emocje się pojawiają coraz większe, ale ja je lubię. Dzieje się i nie mogę po prostu się doczekać - powiedział Jan Błachowicz.

Pandemia koronawirusa oznacza dodatkowe obostrzenia i brak możliwości odwiedzenia wielu miejsc na kilka dni przed walką. Jak wygląda codzienność zawodnika UFC tuż przed samą galą?

- Niestety kasyna i klubu ze striptizem już nie odwiedzimy (śmiech). Jesteśmy "zbunkrowani" w hotelu. Wczoraj robiliśmy test, dziś wyniki były negatywne. Po hotelu możemy się poruszać, ale poza jedyne co możemy to poruszać się do sklepu czy apteki z dedykowanym kierowcą - dodał Błachowicz.

Okres tuż przed walką oraz konferencje i spotkania medialne to także swego rodzaju pojedynek słowny między zawodnikami. Sam Israel Adesanya jest znany ze swoich zaczepek. Czy mistrz kategorii półciężkiej ma już przygotowane riposty?

- Na spontanie, zobaczymy. Co ma być to będzie i w miarę moich możliwości i mojego angielskiego będziemy starać się kontrować. Aż tak złej krwi między nami nie ma, więc standardowo: "ja cię znokautuję", "nie, ja ciebie". Jak coś pójdzie grubiej to postaram się skontrować. Zobaczymy co będzie - dodał "Cieszyński Książe".

Więcej przeczytasz na Polsatsport.pl - kliknij TUTAJ!

Dowiedz się więcej na temat: Jan Błachowicz | UFC 259

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama