Reklama

Reklama

Były mistrz Europy w kickboxingu Łukasz Puczyński: ring to nic nowego

Łukasz Puczyński trenował piłkę nożną w Lechii, lecz to w kickboxingu odniósł największy sukces – został mistrzem Europy w formule kick light. „To formuła planszowa, ale ring to nic nowego, nie jest mi obcy” – powiedział gdańszczanin, który rozpoczyna karierę bokserską.

W piątek na studyjnej gali "Babilon Boxing Show" zmierzy się z innym kickbokserem, Słowakiem Milanem Kratochvilą (1-0), który przed dwoma laty wywalczył zawodowe mistrzostwo świata WKN oriental rules. Przed Puczyńskim szansę występów pięściarskich dostali tacy kickboxerzy, jak m.in.: Jan Lodzik, Michał Królik (obaj też wystąpią 26 lutego) i Eliasz Jankowski. Kolejny pojedynek bokserski stoczy były mistrz kraju w zapasach, specjalizujący się obecnie w mieszanych sztukach Daniel Rutkowski.

Reklama

"Być może przez część kibiców kojarzony jestem głównie z kick light, bowiem po mistrzostwo Europy i wyróżnienie dla najlepszego zawodnika formuł planszowych sięgnąłem w Bratysławie w 2018 roku. Jednak ring to dla mnie nic nowego, nie jest mi obcy. Startowałem w low kicku i K1, zdobywając m.in. zawodowe mistrzostwo kontynentu WKL w tej drugiej wersji" - przyznał Puczyński, na co dzień rywalizujący w wagach od 79 do 81 kg.

Zawodnik Knockout Fight Club Gdańsk (wcześniej Duetu) nie ukrywa, że traktuje boks jako możliwość sprawdzenia się i zdobycia nowego doświadczenia. Zaznaczył, że jest pozytywnie nastawiony i dobrej myśli przed debiutem. Nie zamierza też rezygnować z kickboxingu. W zależności od kalendarza imprez będzie startował w obydwu dyscyplinach.

"Pierwszym wielkim sukcesem był brązowy medal mistrzostw świata w 2017 roku w Budapeszcie. W kolejnym sezonie zwyciężyłem w ME w słowackiej stolicy. W 1/8 finału zrewanżowałem się mistrzowie globu Włochowi Edoardo Ghilardiemu za półfinał na Węgrzech, w ćwierćfinale wygrałem z wicemistrzem świata Chorwatem Matiją Madericem, a w półfinale pokonałem Węgra Zoltana Balinta, który złoto MŚ zdobył w 2019 roku. Wreszcie w finale triumfowałem w potyczce z Bułgarem Iwanem Krastanowem" - opowiadał podopieczny trenera Wojciecha Niedzielskiego.

Puczyński zanim zajął się kickboxingiem, trenował piłkę nożną w Lechii Gdańsk. W 2008 roku zespół juniorów młodszych, z nim w składzie, zdobył wicemistrzostwo Polski.

"Z tamtej drużyny do ekstraklasy przebili się tylko Adam Duda i Maciej Kostrzewa. Co ciekawe, teraz duże grono kolegów z juniorów Lechii przychodzi do mnie na indywidualne treningi boksu i kickboxingu" - stwierdził 29-letni Puczyński, który dekadę temu grał w Lechii w Młodej Ekstraklasie oraz w trzeciej lidze w Cartusii Kartuzy.

W kickboxingu ma na koncie nie tylko medale ME i MŚ, ale też wygrywał zawody o Puchar Świata.

"Praca na nogach, wyczucie dystansu, lewy prosty - to tylko niektóre z atutów, które postaram się wykorzystać w boksie. Jestem zadowolony ze sparingów z bardzo dobrym gdańskim pięściarzem Hubertem Benkowskim, który od 2018 roku wygrał siedem walk i jedną zremisował" - dodał Puczyński, który wolny czas spędza z narzeczoną i siedmiomiesięczną córką Polą.

Jednym z głównych wydarzeń piątkowej gali będzie starcie byłego mistrza Europy i pretendenta do tytuła mistrza świata IBF Rafała Jackiewicza (51-27-3, 22 KO) z Łukaszem Staniochem (5-0, 1 KO). W latach 90. Jackiewicz też zaczynał od kickboxingu. Z kolei olimpijczyk z Rio i amatorski srebrny medalista 2015 Igor Jakubowski (2-1, 1 KO) zmierzy się z Krzysztofem Włodarczykiem (0-0-1), zaś Rutkowski (0-1) z Kubańczykiem Evanderem Riverą (1-0, 1 KO).

giel/ cegl/



Dowiedz się więcej na temat: Kickboxing

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje