Reklama

Reklama

Była mistrzyni świata Beata Maksymow-Wendt potrzebuje pomocy. Grozi jej paraliż

Beata Maksymow-Wendt dla Polski zdobywała medale i tytuły. Po zakończeniu sportowej kariery los doświadczył ją jednak okrutnie, ściągając na judoczkę chorobę. Dzisiaj trudno jej samej uporać się ze zdrowotnymi problemami. Jeśli była mistrzyni świata nie przejdzie operacji, może grozić jej paraliż.

Los po zakończeniu sportowej kariery nie był dla Beaty Maksymow-Wendt łaskawy. Z fali sukcesów w judo, była mistrzyni świata musiała pogodzić się z nową rzeczywistością, walcząc o swoje zdrowie.

Reklama

Maksymow dwukrotnie sięgała po tytuł mistrzyni globu (w 1993 i 1999 roku - przyp. red.), mając na swoim koncie również trzykrotnie mistrzostwo Europy.

Kobieta obecnie mierzy się z ciężką chorobą. Jeśli wkrótce nie przejdzie operacji, może grozić jej paraliż. 53-latka ma bowiem zmiażdżone cztery kręgi.

Operacja kręgosłupa Maksymow kosztuje ponad 50 tysięcy złotych. W tym celu została w sieci utworzona specjalna zbiórka. Po specjalistycznym zabiegu czeka ją jeszcze rehabilitacja i operacja kolan. To sprawi, że była mistrzyni i olimpijka, będzie mogła stanąć na nogach.

Beata Maksymow-Wendt zakończyła przygodę ze sportem w 2001 roku. Na nowej ścieżce życiowej rozpoczęła pracę w jastrzębskim więzieniu jako wychowawca.

AB

 

 

 

Dowiedz się więcej na temat: judo | Beata Maksymow-Wendt

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje