Bartman zakończył karierę i zmienił dyscyplinę. Od razu wielka walka. "Udusił" rywala
Bez wątpienia Zbigniew Bartman wciąż jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich siatkarzy. Mimo że od kilku lat nie gra na najwyższym poziomie, to często pojawia się w wielu programach jako ekspert. Co ciekawe, w 2023 roku po raz pierwszy postanowił spróbować swoich sił w sportach walki. I wyszło mu to całkiem nieźle, bowiem w debiucie w 2. rundzie "udusił" Tomasza Hajtę.

Dokładnie 137 występów w siatkarskiej reprezentacji Polski zaliczył Zbigniew Bartman. W trakcie swojej kariery święcił wiele sukcesów. Zdobył m.in. złoto mistrzostw Europy w 2009 roku czy złoto Ligi Światowej w 2012 roku. Do tego w "Biało-Czerwonych" barwach uczestniczył w igrzyskach olimpijskich w Londynie. W trakcie kariery klubowej natomiast cieszył się z mistrzostwa Polski czy srebra Klubowych Mistrzostw Świata.
Co ciekawe, przyjmujący i atakujący w trakcie swojej gry miał wiele klubów. Poza grą w polskiej lidze miał także okazję spróbować swoich sił we Włoszech, Turcji, Rosji, Chinach czy Argentynie. W 2023 roku natomiast po krótkim pobycie w zespole Emma Villas Aubay Siena zdecydował się na zakończenie kariery.
Jak mówił wówczas w rozmowie z TVP Sport nie miał w sobie już zbyt wiele motywacji do dalszej gry. Do tego dodał również, że pojawiła się szansa na zmianę dyscypliny.
- Po dwudziestu latach zawodowej pracy w siatkówce nie miałem już w sobie dużego ognia do grania. Motywowanie się kosztowało mnie dużo zdrowia psychicznego. Stwierdziłem, że jest to dobry moment, tym bardziej, że pojawiła się propozycja kontynuowania życia sportowego w nieco inny sposób - wyjaśnił.
Jak się okazało Bartman z siatkarskich hal przeniósł się do oktagonu. Były reprezentant Polski został zaprezentowany jako zawodnik organizacji Clout MMA i szykował się do debiutu w sportach walki. Jego rywalem został również dobrze znany ze świata sportu Tomasz Hajto.
Bartman dał show, wystarczyły 2. rundy
Gala odbyła się 5 sierpnia 2023 roku, a Bartman i Hajto zostali umieszczeni w karcie walk bardzo wysoko, bowiem jako co-main event. Faworytem zdawał się być Bartman, który jest młodszy od byłego piłkarza o aż... 15 lat. Walka zaczęła się od ofensywy Hajty. Jego kopnięcia nie przyniosły jednak żadnego efektu, bowiem były siatkarz zdawał się badać rywala. Do tego dochodziły ciosy kombinacyjne lewy, prawy, lewy.
Po chwili sytuacja zmieniła się o 180 stopni, gdyż pierwsze ciosy zaczął zadawać właśnie ówczesny 36-latek. W pewnym momencie docisnął rywala do siatki i zaczął okładać go po korpusie. Gdy ten zdołał się uwolnić, Bartman dalej szedł naprzód i okładał przeciwnika. Wydawało się, że pierwsza runda zakończyła się jednak na korzyść Hajty.
Druga runda zaczęła się od mocnego kopnięcia młodszego z zawodników. W ten sposób od razu poszedł za ciosem i kontynuował okładanie rywala w parterze. Po chwili zaskoczył i błyskawicznie zmieniając pozycję zaczął duszenie. Popularny "Gianni" nie miał innego wyjścia i odklepał.
W ten sposób Zbigniew Bartman przywitał się ze światem freak-figtów cudownym poddaniem. Poza tą walką były siatkarz meldował się do tej pory w oktagonie jeszcze dwukrotnie. Zdołał on pokonać Błażeja Augustyniaka oraz poprzez jednomyślną decyzję triumfował nad Adamem Josefem.















