Reklama

Reklama

Artur Walczak w stanie krytycznym. Bonus BGC: Mała szansa na przeżycie, świat się kończy

W piątek we Wrocławiu odbyła się gala slapfightingu Punchdown 5 w trakcie której doszło m.in. do starcia Artura "Walusia" Walczaka z Dawidem "Zalesiem" Zalewskim. Walczak przegrał tę walkę i zupełnie bezładnie padł po jednym z ciosów w ramiona dwóch asekurujących go mężczyzn. Według najnowszych informacji znajduje się teraz w jednym ze szpitali w stanie krytycznym, z poważnym urazem mózgu. Do sieci trafiło też nagranie przyjaciela Walczaka, Piotra "Bonusa BGC" Witczaka, w którym potwierdza on ciężki stan byłego strongmana.

Slapfighting to rodzaj konkurencji, w której dwóch zawodników na przemian wymierza sobie tzw. "liście" - ciosy w twarz wyprowadzane przy użyciu otwartej dłoni. W pojedynkach tego typu często dochodzi do nokautów - jednego z nich doświadczył ostatnio Artur Walczak, a cała sprawa może skończyć się dla niego naprawdę tragicznie.

Punchdown 5. Artur Walczak "Waluś" znokautowany w półfinale

W piątek we wrocławskim Studiu P1 odbyła się gala slapfightingu Punchdown 5, w której wziął udział jako zawodnik m.in. właśnie "Waluś". Walczak w półfinałowym pojedynku zmierzył się z Dawidem "Zalesiem" Zalewskim, późniejszym triumfatorem całego turnieju, był jednak bez szans w starciu z rywalem.

"Zaleś" w trakcie pojedynku wyprowadził cios po którym Walczak wyglądał na mocno zamroczonego - chwiał się na nogach, ledwie utrzymując postawę pionową. Po kilku sekundach dał jednak znak, że wszystko jest w porządku i może walczyć dalej. Wyprowadził własny cios, uderzając jednak poniżej policzka oponenta, za co od razu przeprosił.

Potem nadeszła odpowiedź Zalewskiego, który bardzo mocnym uderzeniem trafił prosto w twarz rywala - i to był koniec półfinału, bowiem "Waluś" padł bezładnie w ramiona dwóch asekurujących go mężczyzn. Został położony ostrożnie na podłodze, a wkrótce przeniesiono go także na nosze. Sytuacja okazała się na tyle poważna, że wezwano karetkę, która przetransportowała Walczaka do szpitala.

Reklama

Bonus BGC: To jest tragedia, ma ciężkie uszkodzenie mózgu

46-latek ma być w stanie krytycznym i na oddziale intensywnej terapii walczy obecnie o życie. Informację tę potwierdził także Piotr Witczak, lepiej znany jako "Bonus BGC", który odwiedził swojego przyjaciela znajdującego się na oddziale intensywnej terapii. Słowa "Bonusa" przedstawiają dramatyczne okoliczności całej sytuacji.

"To jest tragedia, ma ciężkie uszkodzenie mózgu" - stwierdził Witczak w materiale, który zamieścił na swoim profilu na Instagramie. "Bonus BGC" był wyraźnie poruszony stanem, w jakim znajduje się "Waluś", w jego oczach pojawiły się łzy.

Piotr Witczak podzielił się także kilkoma dodatkowymi informacjami w formie tekstowej. "Pozostało nam się modlić o Artura, jest w śpiączce farmakologicznej w bardzo ciężkim stanie" - orzekł dodając, że po nokautującym uderzeniu w głowie slapfightera utworzył się wielki krwiak. Jak stwierdził, Walczak czekał nieprzytomny na karetkę 30 minut i to mogło zaważyć na jego obecnym stanie zdrowia. Swoje pretensje w związku z zaistniałą sytuacją skierował do organizatorów gali Punchdown 5.

"Niestety nie rokuje dobrze, jest malutka szansa na przeżycie. Świat się kończy" - dodał "Bonus BGC".

Punchdown 5. Organizatorzy wydali oświadczenie

Organizatorzy gali wydali specjalne oświadczenie, które zamieszczono na Instagramie:

"Podczas nieszczęśliwego zdarzenia z wczorajszego wieczoru (tj. piątku 22 października - dop. red.) natychmiastowo zareagowali obecni na miejscu ratownicy medyczni, którzy przenieśli Artura w bezpieczne miejsce, w którym otrzymał pomoc doraźną i zostać poddany dalszej ocenie medycznej. Zawodnik zachowywał przytomność, ale zaobserwowane przez ratowników niepokojące symptomy neurologiczne skłoniły ich do wezwania na miejsce pogotowia ratunkowego, co niezwłocznie uczyniono. Następnie pogotowie przetransportowało Artura do jednego z wrocławskich szpitali w celu udzielenia mu dalszej specjalistycznej pomocy. Na początku przyszłego tygodnia zostanie przygotowany szczegółowy raport medyczny z przebiegu zdarzenia" - napisano m.in. w oświadczeniu.

Artur Walczak pochodzi z Gniezna. W przeszłości brał udział w zawodach strongmanów, został m.in. rekordzistą świata w tzw. spacerze farmera, to jest przenoszeniu na wyliczonym dystansie dwóch ciężarów - w jego przypadku każdy z nich ważył po 150 kg.

PaCze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje