Reklama

Reklama

Trener Matyjaszek: Konieczną stać na medale ME i MŚ

Trener Czarnych Bytom Przemysław Matyjaszek uważa, że Ewę Konieczną już stać na medale mistrzostw Europy i świata w judo. W sobotę jego podopieczna zajęła drugie miejsce w wadze 48 kg Pucharu Świata w Warszawie. W finale przegrała z Ukrainką Maryną Czerniak.

- Ewa jest taką zawodniczką, która zawsze przyjeżdża po zwycięstwo. Nic innego jej nie interesuje, tylko wygrana. Oczywiście, życie czasem pisze inne scenariusze, ale nigdy nie można mieć do niej pretensji, że nie walczyła. Przeciwniczki niekiedy są zbyt mocne, jednak Konieczny za każdym razem jest zdeterminowana, by osiągnąć jak najlepszy wynik - powiedział Matyjaszek, który wraz z Zenonem Mościńskim prowadzi 24-letnią zawodniczkę w klubie z Bytomia.

Matyjaszek (rocznik 1978) to wicemistrz Europy z 2008 roku (w finale przegrał z Holendrem Henkiem Grolem, zresztą nigdy nie znalazł na niego sposobu - PAP); w tym samym sezonie sięgnął po piąte miejsce na igrzyskach w Pekinie. Konieczny ma w dorobku złoto ME juniorek, ale o sukcesach seniorskich może tylko pomarzyć.

Reklama

- Stać ją medale ME i MŚ. Stawka w tych imprezach jest tak wyrównana, że w danym dniu decydują niuanse. W tym sezonie koncetrujemy się na czempionacie globu i rozpoczynających się kwalifikacjach olimpijskich. Kwietniowe mistrzostwa Europy są zbyt poważnymi zawodami, by podchodzić do nich z marszu, ale nie da się za każdym razem utrzymać najwyższej dyspozycji - uważa szkoleniowiec, który jest również prezesem okręgu śląskiego.

Matyjaszkowi bardzo dobrze współpracuje się z nową trenerką reprezentacji Anetą Szczepańską, srebrną medalistką IO w Atlancie.

- Cieszę się, że moje wskazówki są wcielane w życie podczas klubowych treningów. Ewa to taka judoczka, na którą warto stawiać. Uwierzyła, że ją poprowadzimy w dobrym kierunku, po duże sukcesy. Wreszcie przełamała kryzys wynikowy - stwierdziła Szczepańska.

Oboje są zgodni, że Koniecznej potrzebne są zagraniczne wyjazdy na zgrupowania. Najbliższe czeka ją w połowie marca w Japonii.

- Ewie brakuje obycia międzynarodowego, a na co dzień brakuje jej rywalek, z którymi musiałaby walczyć jak o życie. W przeszłości w podobnej sytuacji była Ulka Sadkowska z wagi +78kg. Tak to właśnie jest z judoczkami z tych skrajnych kategorii. Nie mają z kim rywalizować, dlatego czasem muszą walczyć z mężczyznami. W przypadku Konieczny to nie jest zbyt dobre rozwiązanie, bowiem męskie judo w niższych wagach jest całkiem inne - dodał Matyjaszek.

Szczepańska po pierwszym dniu stołecznego PŚ komplementowała też juniorkę Klaudię Szczepańczyk, która była siódma w kat. 52 kg.

- Podobała mi się, mimo że wygrała tylko jeden pojedynek, a dwa przegrała. Wchodziła na matę bez kompleksów, nie kalkulowała, nie widać było strachu. Po prostu nie ma jeszcze doświadczenia, ale ten turniej zaprocentuje pod kątem MEJ oraz MME, który w listopadzie odbędą się we Wrocławiu - oceniła trener kadry narodowej.

Nie powiodło się zaś najstarszym reprezentantkom - Kindze Kubickiej (rocznik 1984) i Monice Chróścielewskiej (1985). Kubicka jeszcze na trzy sekundy przed końcem potyczki prowadziła z Niemką Sonją Wirth, ale wtedy przeciwniczka uzyskała waza-ari. Z kolei Chróścielewska, drużynowa wicemistrzyni Europy z 2010 roku, wróciła po długiej przerwie rangi PŚ. Jej syn Bartek ma już trzy lata, ona na co dzień uczy wf w szkole i prowadzi zajęcia judo, ale jeszcze ma chęć rywalizować z najlepszymi. W Warszawie, na inaugurację, przegrała karą shido w dogrywce ze Szwajcarką Larissą Csatari.

- Do obu zawodniczek nie można mieć pretensji, robiły co mogły, a zwyczajnie młodość wzięła górę. Jeśli chodzi o wszystkie nasze judoczki, mankamentem są próby wykonania akcji z miejsca, kiedy rywalka stoi mocno na nogach i trudno ją ruszyć. Takie próby trzeba podejmować, kiedy przemieszcza się z zawodniczką - przyznała Szczepańska, wicemistrzyni Europy 2004 i brązowa medalistka MŚ 1995.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje