Reklama

Reklama

Tokio 2020. Trener Zagrodnik: Nowy termin ME w judo wydaje się być optymalnym

"Zakładając, że w czerwcu lub lipcu wejdziemy na matę, a od września zaczną się turnieje, to nowa data mistrzostw Europy w judo wydaje się być optymalną" - powiedział piąty zawodnik igrzysk w Londynie Paweł Zagrodnik, który jest w sztabie selekcjonera Mirosława Błachnio.

Pierwotnie ME w Pradze miały się odbyć od 1 do 3 maja, ale z powodu koronawirusa zostały przełożone na drugą połowę czerwca. Teraz Europejska Unia Judo (EJU) wyznaczyła kolejną datę - 8-10 listopada.

Reklama

"Oczywiście możemy zacząć planować przygotowania do głównej imprezy tego roku (igrzyska w Tokio zostały przesunięte na lato 2021 roku - przyp.), ale w tym momencie będzie to tylko zarys. Bez poznania daty otwarcia Centralnych Ośrodków Sportowych, gdzie organizujemy większość zgrupowań reprezentacji w poszczególnych kategoriach wiekowych, i zniesienia zaostrzeń dotyczących uprawiania sportu możemy sobie tylko gdybać" - stwierdził brązowy medalista drużynowych ME z 2012 roku.

33-letni Zagrodnik był bardzo blisko olimpijskiego podium w Londynie w 2012 roku. W trakcie walki o brąz w kategorii 66 kg ze słynnym Japończykiem Masashim Ebinumą sędziowie przyznali mu ippon (oznaczający koniec rywalizacji), by po chwili zmienić decyzję na waza-ari. W dogrywce zwyciężył Azjata. Do Tokio ma szansę pojechać już w roli trenera, bowiem pod koniec 2018 roku oficjalnie zakończył karierę jako zawodnik.

"Decyzja o przeniesieniu igrzysk w Tokio nie o kilka miesięcy, lecz na lipiec i sierpień 2021 roku jest sprawiedliwa. Tym bardziej, że większość świata sportowego raczej do czerwca, o ile nie dłużej, nie będzie miała optymalnych warunków na przygotowanie się do zawodów olimpijskich" - podkreślił.

Były judoka Czarnych Bytom przyznał, że obecnie - zgodnie z rozporządzeniem ministerstwa - szkoleniowcy mogą wspierać swych zawodników na odległość - telefonicznie i online za pośrednictwem komunikatorów internetowych itd.

“Wszyscy kadrowicze dostali wytyczne, co mają robić. Zawodnicy mają plan do realizacji w domu, tj. rozpisane ćwiczenia siłowe na gumach, z ciężarem własnego ciała itp. Otrzymali także zadania teoretyczne, jak np. analiza swoich walk i przeciwników. Ogólnie rzecz biorąc, wszystko to, co mogą zrobić w miejscu zamieszkania" - powiedział medalista indywidualnych ME juniorów i młodzieżowców.

"Spotykamy się, przynajmniej raz w tygodniu, z zawodnikami za pośrednictwem +Wideo Chatu+ i omawiamy bieżące problemy, a w poszczególnych przypadkach prowadzimy zajęcia online. Dodatkowo ruszają sesje z psychologiem, także poprzez wideo rozmowy" - dodał szkoleniowiec.

Zagrodnik zaznaczył, że jest bardzo ważne, jak poszczególni sportowcy przepracują okres kwarantanny w warunkach domowych, praktycznie bez nadzoru trenerów klubowych i reprezentacji.

“Myślę, że jeśli uda im się zrealizować plan, wówczas po dwóch-trzech miesiącach wspólnych treningów na macie będą mogli zacząć rywalizować z zawodnikami z innych krajów. Dlatego jeszcze raz podkreślę, że cieszę się z wyboru listopadowego terminu ME. We wrześniu byłoby ciężko o dobrą formę na takie zawody, a przecież wiadomo, że dla judoków mistrzostwa Europy są możliwością zdobycia stypendium z Ministerstwa Sportu. Zaraz po tak długiej przerwie trudno byłoby oczekiwać dobrych wyników" - ocenił trener Zagrodnik.

giel/ krys/

Dowiedz się więcej na temat: Paweł Zagrodnik | Tokio 2020 | IO Tokio 2020

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje