Reklama

Reklama

Tokio 2020. Judoczce Kuładze w treningach pomagają… rodzice

​Walcząca o kwalifikację olimpijską judoczka Paula Kułaga (UKS Copal Trzcianka), jak niemal wszyscy sportowcy, trenuje w domowym zaciszu. Jak przyznała, brakuje jej przede wszystkim sparingpartnerów, ale czasami pomocą służą... rodzice.

Jak każdy sportowiec, reprezentantka Polski stara się jakoś sobie radzić w tym trudnym okresie spowodowanym pandemią koronawirusa i koniecznością izolacji. Na stałe mieszka w Pile, ale obecnie przebywa z rodzicami w Lubaszu.

Reklama

"Mam tu więcej przestrzeni, a do tego ogród, co nie jest bez znaczenia. Klub udostępnił mi ciężary, ekspandery, matę. Mogę także potrenować na rodzicach pewne podstawowe elementy judo. Oczywiście nie rzucam nimi, gdyż nie potrafią padać. Ale takie przemieszczanie się mogę na nich ćwiczyć. Rodzice są bardzo aktywni fizycznie, poza tym widzieli wiele moich walk i wiedzą jak się zachować" - powiedziała 24-letnia zawodniczka.

Judo to jednak sport kontaktowy i reprezentantka Polski nie ukrywa, że przede wszystkim brakuje jej partnera.

"Mamy plan treningowy od trenera kadry, zajęcia online. Nie mogę narzekać na warunki, bo rozmawiałam z innymi zawodnikami z kadry i niektórzy mają znacznie trudniejszą sytuację" - przyznała.

Start na igrzyskach olimpijskich jest największym marzeniem Kułagi. Musi ona jednak najpierw zdobyć kwalifikację, a nie będzie to łatwe zadanie. Dwa miesiące temu zmagała się z kontuzją obojczyka.

"Ten uraz wykluczył mnie z treningów tylko na dwa-trzy tygodnie. Już byłam gotowa do startu w kolejnych zawodach, miałam wystąpić m.in. w Grand Slamie w Jekaterynburgu, kiedy z wiadomych powodów wszystko nagle odwołano. Przełożenie igrzysk w Tokio na kolejny rok raczej nic nie zmienia, tyle że na dziś jeszcze nie wiadomo, jak będą wyglądać kwalifikacje. Ile będzie turniejów, jak będą punktowane. Czekamy na decyzje" - wyjaśniła.

Dwa lata temu, gdy po dość poważnej kontuzji barku wróciła do sportu, zmieniła kategorię wagową - z 78 kg na open.

"Będąc kadetką walczyłam w kategorii open - plus 70 kg, więc nie jest to dla mnie nowość. Mam jakiś komfort psychiczny, że nie trzeba tej wagi pilnować i regulować. Z drugiej strony, gdy nie ma limitu, to zdarza mi się walczyć z przeciwniczkami cięższymi czasami nawet o 30 kilogramów. Jest to jednak jakieś ryzyko. W Duesseldorfie właśnie miałam taką sytuację, że walczyłam ze znacznie potężniejszą rywalką, która niechcący na mnie wpadła i przytrafiła mi się ta kontuzja. To nie była ani jej wina, ani moja" - tłumaczyła.

Do judo trafiła w wieku ośmiu lat. Rodzice ją zapisali do klubu TDK Trzcianka, prowadzonego przez Józefa i Tomasza Jopków.

"Startowałam na wielu dziecięcych zawodach, radziłam sobie całkiem dobrze. Zdobywałam medale i te osiągnięcia zawsze mnie jakoś motywowały do dalszych treningów. Chyba odnalazłam się w tej dyscyplinie sportu" - stwierdziła.

Kułaga to bez wątpienia wizytówka trzcianeckiego klubu.

"Na pewno jest ona jednym z najbardziej utytułowanych sportowców w naszym regionie. Jest 10-krotną mistrzynią Polski w różnych kategoriach wiekowych, do tego ma mnóstwo medali zawodów młodzieżowych, m.in. brąz w mistrzostwach Europy kadetek. Czterokrotnie z rzędu zdobywała mistrzostwo Polski seniorek, to świadczy o jej dominacji w kraju" - podkreślił Tomasz Jopek.

Klub wraz z władzami miasta w październiku ma zorganizować mistrzostwa Polski seniorów. Byłaby to pierwsza tak znacząca impreza judo w tym mieście, które rok temu było gospodarzem Pucharu Polski juniorów.

"Termin póki co nie jest zagrożony, a burmistrz Trzcianki Krzysztof Jaworski mocno się zaangażował w organizację tych zawodów. Na pewno byłaby to dla nas okazja wypromować ten sport i nasz klub" - podsumował Jopek.

autor: Marcin Pawlicki

Dowiedz się więcej na temat: Paula Kułaga

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama