Reklama

Reklama

Piotr Kurkiewicz: Na Mauritius po punkty rankingowe, nie na wycieczkę

- Na Mauritius pojechałem po punkty rankingowe, nie na wycieczkę, choć oczywiście obejrzałem trochę tego wyspiarskiego kraju - przyznał judoka Piotr Kurkiewicz, który był trzeci w African Open (dawny Puchar Świata).

24-letni Kurkiewicz (AZS Łódź), były mistrz Europy juniorów, na Mauritius poleciał wraz z trenerem klubowym Leszkiem Piąstką. Był jedynym Polakiem i jednym z niewiele Europejczyków startujących w Port Louis. W kategorii do 73 kg wygrał dwie walki, a przegrał tylko w półfinale z olimpijczykiem z Londynu Ghańczykiem Emmanuelem Narteyem, późniejszym triumfatorem.

"Nie ukrywam, że pojechałem po punkty rankingowe, o które łatwiej, zajmując wysokie miejsce w niezbyt silnie obsadzonych imprezach na innych kontynentach niż w Europie. Koszt finansowy nie był ogromny w porównaniu do zysków sportowych. Potrzebuję punktów, bo przy obecnym systemie losowania i rozstawiania są one bardzo ważne" - powiedział judoka.

Reklama

Kilka tygodni temu nie wystąpił w mistrzostwach kraju w Gdańsku i wydawało się, że być może zakończy karierę. Kurkiewicz, który ma za sobą kilka operacji, m.in. bioder, już wcześniej wspominał o takiej ewentualności.

"Postanowiłem, że jeszcze powalczę na tatami, chociaż zajęć mi nie brakuje. W czerwcu ożeniłem się, później byliśmy z żoną w podróży poślubnej, podjąłem pracę. Wcześniej zdobyłem tytuł inżyniera, a teraz przygotowuję się do obrony pracy magisterskiej na Politechnice. Jej temat, to "Wykorzystanie oprogramowania AutoCad w celu projektowania oraz realizacji specjalistycznych urządzeń treningowych w badmintonie"" - dodał.

Kurkiewicz pracuje codziennie od 8 do 16, a trenuje wieczorami. "Staram się ćwiczyć też wcześnie rano - albo na siłowni albo biegam. W sobotę mogę pozwolić sobie na dwa treningi. Marzę o występie w igrzyskach w Rio de Janeiro, będę rywalizował w turniejach kwalifikacyjnych, choć oczywiście nie za wszelką cenę. W Polsce jest niewielu zawodników, którzy mogą sobie pozwolić na życie z judo".

W przeszłości walczył on w różnych egzotycznych miejscach, jak Tajlandia, Chiny, Japonia czy Mongolia, ale w Afryce startował po raz pierwszy.

"Oczywiście, znaleźliśmy z trenerem czas na zwiedzanie wyspy, bo Port Louis nie jest zbyt urokliwym miejscem. Z przewodnikiem uczestniczyliśmy w safari, podziwialiśmy ogromne żółwie, zebry, rozmaite ptactwo, przepiękne plaże i ocean. Do tego doszła wspaniała, słoneczna pogoda" - zakończył Kurkiewicz.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje