Reklama

Reklama

Michalik: Trzeba przerwać złą olimpijską passę

Jedna z najbardziej utytułowanych polskich zapaśniczek Monika Michalik, pomimo nieudanego występu na niedawnych mistrzostwach świata, wierzy, że uda jej się zakwalifikować na igrzyska w Londynie i przełamać złą olimpijską passę.

Trzykrotna mistrzyni Europy (2003, 2005, 2009), dwukrotna wicemistrzyni (2002, 2006) i zdobywczyni dwóch brązowych medali na mistrzostwach świata (2006, 2007), nie wywalczyła kwalifikacji olimpijskiej na zakończonych w zeszłym tygodniu MŚ w Stambule. Zapewnia jednak, że podczas kolejnego turnieju zdobędzie ją i postara się nie wracać ze stolicy W.Brytanii z pustymi rękami.

- Jest mi oczywiście przykro, że nie wypadłam w Stambule tak, jak sobie zaplanowałam, ale nie rozdzieram z tego powodu szat, gdyż jestem zawodniczką doświadczoną i znam swoje możliwości, kiedy jestem w pełni formy i nic mi nie dolega, a tak w Stambule nie było - zapewniła zapaśniczka Orląt Trzciel.

Reklama

W czerwcu doznała urazu łokcia, który na dłużej wyłączył ją z treningów i mimo intensywnej rehabilitacji był przez zapaśniczkę odczuwany w momencie wyjazdu do Turcji. - Mogłam nie jechać i leczyć się dalej, ale przez lata startów nabrałam twardości. Już wielokrotnie wychodziłam na matę nie w pełni zdrowa, ale wszystko kończyło się dobrze. Myślałam, że tak będzie i w Stambule - wyznała 31-letnia zawodniczka.

Początek MŚ był dla niej obiecujący. - Zawodniczkę Izraela położyłam na łopatki, a następnie na punkty pokonałam Wietnamkę. Były to w moim wykonaniu dwie dobre walki. Ale potem przyszło mi się zmierzyć z Chinką Roixue Jing, zawodniczką silną fizycznie i bardzo dobrze wyszkoloną technicznie. Robiłam, co w mojej mocy, ale nie mogłam do końca wyprostować ręki. Nie dałam rady, a moja rywalka zdobyła później brązowy medal" - opowiada dziewięciokrotna mistrzyni Polski. "Widać, nie byłam jeszcze gotowa na większy wysiłek, a sama ambicja nie wystarczy - dodaje.

Jak planuje najbliższe miesiące? - Najpierw przystąpię do obrony pracy licencjackiej "Przestępczość nieletnich w szkołach", a później wyjadę nad polskie morze, gdzie postaram się wypocząć i zebrać siły. Następnie znowu rozpocznę treningi, bo czasu do następnych kwalifikacji nie pozostało wiele. W kwietniu czeka mnie turniej w Bułgarii. Jestem dobrej myśli. Coś mi mówi, że właśnie tam wywalczę bilet do Londynu i nie będę się musiała o niego ubiegać w dwóch kolejnych kwalifikacjach. Na pewno będzie nerwówka, ale dotychczasowe starty dowiodły, że kiedy mam nóż na gardle, maksymalnie się mobilizuję i wszystko kończy się po mojej myśli. Jestem mocna psychicznie - zapewnia zapaśniczka występująca w kategorii 63 kg.

Michalik nie zakwalifikowała się na igrzyska olimpijskie w Atenach, a występ w Pekinie nie należał do udanych. - Ostatnie niepowodzenie w Stambule tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że już najwyższy czas dobrze zaprezentować się na zawodach, które każdy sportowiec ceni sobie najwyżej. Zrobię wszystko, by na nich wystąpić, przerwać złą passę i tym razem nie wrócić z pustymi rękami - podkreśliła z naciskiem.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje