Reklama

Reklama

​ME w sambo. Pujszo: Nie jesteśmy sportowymi turystami

Artur Pujszo i drugi reprezentant Polski Mateusz Garbacz startujący w cypryjskim Limassol w mistrzostwach Europy w sambo podkreślają, że nie są sportowymi turystami.

Obaj Polacy odpadli z rywalizacji w swoich kategoriach po przegranych inauguracyjnych pojedynkach.

Pujszo (rocznik 1991) musiał uznać wyższość w kategorii powyżej 98 kg Ukraińca Stanisława Bondarenki; przegrał 0:8.

"Wyszedłem na matę z optymistycznym nastawieniem, że mogę stoczyć wyrównana walkę. Rywal zrobił jednak rzut i założył mi dźwignię na nogę. Nie spodziewałem, że wspaniały judoka, jakim był wcześniej Bondarenko, tak szybko przekształci się w świetnego sambistę. Poddałem więc walkę. Mam do siebie pretensję, że mogłem zastosować technikę z przewagą w parterze. Oglądałem wiele razy przebieg rywalizacji i wiem, jakie błędy popełniłem. Porażka mnie nie załamuje. Wierze, że następnym razem to ja będę górę" - powiedział PAP student Wyższej Szkoły Gospodarstwa w Bydgoszczy.

Reklama

Uczy się w niej razem z Garbaczem, który ma za sobą już studia na Uniwersytecie Jana Kazimierza w Kielcach na wydziale fizjoterapii, zakończone uzyskaniem tytułu magistra. Obaj są teraz na pierwszym roku studiów drugiego stopnia w Bydgoszczy.

Związek sambo boryka się z kłopotami finansowymi i występ obu zawodników na Cyprze doszedł do skutku dzięki pomocy sponsorów oraz pracy obu sambistów.

"Specjalizuję się w tworzeniu stron internetowych i portali dla firm. Pracuję ciężko, aby utrzymać rodzinę i zdobyć środki na moje starty" - wskazał Pujszo.

Bardzo chce kontynuować udanie rodzinne tradycje sportowe. Jego ojciec Ryszard zaliczał się w przeszłości do czołowych polskich judoków, startując najpierw w wadze 93 kg, a potem po zmianie kategorii w 95 kg.

"Ojciec był o 20 kg lżejszy, ale imponował siłą. Mamy podobną genetykę i to też się w sporcie bardzo przydaje" - dodał Pujszo.

Zarówno Pujszo, jak i Garbacz uważają, że COVID-19 zahamował rozwój nie tylko ich sportowej drogi.

"W 2019 roku stoczyłem ponad 50 pojedynków, a w kolejnym ich liczba spadła do... 16. Trening treningiem, ale jego najlepszym weryfikatorem są zawody, a tych było jak na lekarstwo" - podsumował Pujszo.

Sambo to konkurencja zbliżona do ju-jitsu, judo i zapasów polegająca na walce w stójce oraz parterze za pomocą chwytów; dozwolonych jest większość dźwigni, rzuty, trzymania; zabronione natomiast jest duszenie.

Międzynarodowa Federacja Sambo (FIAS), z siedzibą w Lozannie, powołana została do życia 16 listopada 1938 roku. Po raz pierwszy o medale mistrzostw Europy walczono w 1972 roku w Rydze. Rok później odbył się pierwszy czempionat globu. Kobiety włączyły się do walki o medale MŚ w Madrycie w 1983 roku.

W Polsce istnieje 14 klubów, a licencję posiada ponad 150 kobiet i mężczyzn.

Z Limassol - Jerzy Jakobsche

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje