Reklama

Reklama

Judo w Europie zamrożone do końca sierpnia

Do końca sierpnia nie odbędą się oficjalnie w Europie żadne zawody i zgrupowania judo. "Pierwsze zawody zaplanowano na wrzesień. Będzie to Puchar Europy w Bratysławie" - wyjaśnił dyrektor sportowy Europejskiej Unii Judo Wiesław Błach.

Pandemia koronawirusa COVID-19, tak jak we wszystkich sportach, tak też w judo mocno pozmieniała kalendarz. Błach w rozmowie z PAP zdradził, że w mijającym tygodniu Europejska Unia Judo opracowała nowe terminy zawodów.

Reklama

"Do końca sierpnia żadne zgrupowania i zawody judo się nie odbędą. Dopiero we wrześniu zacznie się coś dziać. Świat zacznie nieco wcześniej, bo mistrzostwami świata kadetów, które zaplanowano na sierpień. Od tego momentu powoli, z tygodnia na tydzień, kalendarz będzie coraz bardziej wypełniony. Pierwsze zawody w Europie zaplanowano na wrzesień. Będzie to Puchar Europy w Bratysławie" - dodał.

Błach przyznał, że zmiany są bardzo duże, a terminy jesienne bardzo napięte, bo część wiosennych zawodów została przesunięta właśnie na drugą połowę roku.

"Mistrzostwa Europy juniorów i młodzieży odbędą się w tym samym miejscu, a wcześniej zawsze były w różnych miastach. Mistrzostwa seniorów, które odbędą się w Pradze, najpierw zostały przeniesione z maja na czerwiec, a teraz na listopad. Wiele campów i zawodów się nie odbędzie w ogóle. Z tego co wiem, wstępnie ustalono, że kwalifikacje olimpijskie przedłużone będą do czerwca przyszłego roku. Nie wiem jednak, ile tych turniejów będzie. Zamian jest więc bardzo dużo" - podkreślił Błach.

Zmiany w kalendarzu judo dotknęły również imprezy, które miały się odbyć w Polsce. Część z nich została wykreślona, a część przeniesiona.

"Puchar Europy kadetów, który miał się odbyć w Bielsku-Białej, został przeniesiony z maja na jesień. Natomiast poznański Puchar Europy juniorów został skreślony i się nie odbędzie w ogóle. Które państwo chciało, to przeniosło zawody, ale nie wszystko się dało" - wyjaśnił.

Nowy kalendarz został ustalony, ale nie oznacza to, że nie będzie w nim korekt. Jak przyznał Błach, ważne będą pierwsze zawody i to, co się po nich wydarzy.

"Judo to sport kontaktowy i czekamy aż pandemia trochę osłabnie. Zobaczymy, jak wypadną pierwsze zawody, czy będą jakieś zakażenia. Na razie dmuchamy na zimne i nie chcemy ryzykować. Tak naprawdę nie można niczego przewidzieć. Bardzo chciałbym, aby już nie było żadnych zmian w kalendarzu, ale nie ręczę, że tak będzie" - podkreślił Błach.

W Polsce judocy na razie trenują indywidualnie, bo sale treningowe są jeszcze zamknięte. Według wstępnych założeń zawodnicy sportów walki będą mogli ćwiczyć w grupach dopiero w czwartym etapie odmrażania gospodarki.

"Judo to sport, który wymaga sparingpartnerów. Teraz każdy trenuje osobno, są wideokonferencje, pokazy treningów, ale to nie to samo. Liczymy, że pod koniec maja, a najpóźniej w czerwcu wejdziemy na sale. Ale także w tym wypadku nikt nie zagwarantuje, że tak się stanie. Pozostaje czekać" - podsumował Błach.

Autor: Mariusz Wiśniewski 


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje