Reklama

Reklama

Gromda. Zamieszanie w sprawie zbiórki na "Zadymę". Zawodnik prostuje

Po przegranej w finale turnieju walk na gołe pieści Gromda czołowy zawodnik federacji Tomasz "Zadyma" Gromadzki sprostował i wyjaśnił powstanie zbiórki pieniężnej w celu dofinansowania go.

W finale turnieju pomiędzy "Zadymą" i "Vasylem" poziom był bardzo wysoki, choć w pierwszej rundzie większość ciosów było przestrzelonych. W drugiej i trzeciej rundzie widoczna była obniżka formy Tomasza Gromadzkiego.

Rozcięcie na twarzy spotęgowało jego problemy, Halycz był spokojny i jego cierpliwość doprowadziła go do sukcesu. W piątej rundzie lekarz przerwał walkę, co oznaczało triumf Wasyla Halycza.

Czytaj więcej w wywiadzie Interii! - Jeśli po takiej walce ból nie dokucza tak, że można spać, to już jest dobrze - przyznaje Tomasz "Zadyma" Gromadzki.

Reklama

Po finale, którego stawką było sto tysięcy złotych, znajomi "Zadymy" założyli w internecie zbiórkę pieniędzy. Nazwano to "nagrodą publiczności" i apelowano o wpłacanie środków, które zostaną przekazane Gromadzkiemu.

W sieci zaczęły pojawiać się komentarze, o złym traktowaniu zawodników przez federację Gromda. Internauci zarzucali organizatorom, że zostawili "Zadymę" na lodzie, że nie zapewnili mu wsparcia finansowego, niektórzy sugerowali nawet, że został do walki zmuszony.

Gromda 6. Wasyl "Vasyl" Halycz wygrał finał o 100 tysięcy złotych

"Po walce dwa dni dochodziłem do siebie, moi znajomi za pomocą fundacji postanowili założyć tę zbiórkę, nie znając pewnych szczegółów. Do turnieju zgłosiłem się dobrowolnie, na swoje życzenie, znając ryzyko i warunki" - zapewniał fighter.

Wszystkim tym zarzutom Gromadzki zaprzeczył w filmie, który nagrał i opublikował na swoich mediach społecznościowych. Zapewnił przy okazji, że niedługo będzie mógł w oficjalnym oświadczeniu przedstawić, jak prezentują się zarobki w Gromdzie.

"Nikt z nas zawodników nie jest głupi, aż tak głupi. Znalazł się sponsor Gromdy, który sfinansował przygotowania do walki z Wasylem. To nie jest tak, że ktoś chciał tu na kimś zarobić, lub z kogoś zrobić ofiarę. Federacja doceniła mnie jako zawodnika, jestem zadowolony" - zakończył.

Gromadzki oznajmił, że nie potrzebuje pomocy, ale podziękował za docenienie walki, jakiej był uczestnikiem w finale. Podkreślił, że przegrani na Gromdzie nie zostają z niczym, lecz duże pieniądze są tylko dla zwycięzcy.



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje