Reklama

Reklama

Furmanek: Marokański finał ze łzami

- Sędziowie nie byli dla mnie łaskawi w finale - stwierdziła judoczka Katarzyna Furmanek (+78 kg), która zajęła drugie miejsce w Pucharze Świata w Casablance. W rankingu światowym awansowała z 63. na 51. miejsce.

- Sędziowie nie byli dla mnie łaskawi w finale - stwierdziła judoczka Katarzyna Furmanek (+78 kg), która zajęła drugie miejsce w Pucharze Świata w Casablance. W rankingu światowym awansowała z 63. na 51. miejsce.

Po wygranych przez ippon z Brytyjka Jodie Myers i Rosjanką Aleksandrą Babincewą, w walce finałowej Polka przegrała jedną karą shido z Włoszką Elisą Marchio.

- Rywalizację rozpoczęłam od efektywnego zwycięstwa nad Myers, rzucając rywalkę na tomoe-nage. Potem przyszła kolej na Babincewą, którą pokonałam dwukrotnie zdobywając waza-ari za seoi-nage z kolan. Po finale niestety nie zabrakło łez, gdyż przegrałam 3:2 na kary shido. Sędziowie nie byli dla mnie łaskawi, pojedynek przebiegał bez ataków ze strony Marchio - powiedziała Furmanek.

Reklama

Zawodniczka pochodząca z Piły, a od kilku sezonów trenująca i startująca w barwach AZS-u AWFiS-u Gdańsk, dopiero od kilku tygodniu występuje w wadze +78 kg (przeniosła się z kat. 78 kg). W trzech z czterech występów była w finale, wygrywając PŚ w Pradze oraz zawody w belgijskim Arlon. Zawody w Czechach, podobnie jak w Maroku, zaliczane są do kwalifikacji olimpijskich.

- Zdobyłam kolejne cenne punkty do rankingu, a już za tydzień powalczę w Grand Prix w Tbilisi - dodała podopiecznych Radosława Laskowskiego (w klubie) i Anety Szczepańskiej (w kadrze).

W gruzińskiej stolicy wystąpi też m.in. brązowa medalistka ubiegłorocznych mistrzostw świata Katarzyna Kłys (70 kg, Judo Kraków).

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL