Reklama

Reklama

Franciszek Pawlak, czyli od skoków narciarskich do kick-boxingu

W miniony piątek pod Wielką Krokwią w Zakopanem rozegrana została gala sportów walki, której głównym punktem był pojedynek Polaka Frenky "The Flash" Pawlaka z Turkiem Sahinem Haki "The Huragane" Jakutem w formule K1. Mało kto wie, że Frenky - wielokrotny mistrz świata w kick-thai boxingu - w młodości z powodzeniem uprawiał skoki narciarskie i kombinację norweską.

Franciszek Pawlak, znany dziś lepiej jako Frenky "The Flash" Pawlak jest od lat mocno związany ze środowiskiem narciarskim. Na stałe mieszka w Wiedniu, ale gdy tylko ma czas, przyjeżdża pod Tatry, czasem obserwuje nawet zawody w skokach narciarskich. Zaprzyjaźnieni trenerzy i zawodnicy często otrzymują od niego zaproszenia na jego walki. Tak było także i tym razem - zwycięski pojedynek w formule K1 o mistrzostwo świata federacji "King of the Ring" obserwowali nasi skoczkowie narciarscy, trenerzy, a także Prezes PZN Apoloniusz Tajner.

Wybór miejsca walki był nieprzypadkowy - Franciszek Pawlak spędził swoją młodość w cieniu zakopiańskich skoczni, trenując skoki narciarskie, a następnie kombinację norweską. Trudno dziś odnaleźć dokładne informacje na temat jego narciarskich poczynań. Najwięcej udało mi się dowiedzieć od Józefa Jarząbka, dawniej klubowego kolegi Pawlaka, a obecnie trenera TS Wisła Zakopane.

Franciszek Pawlak urodził się w 1970 roku i pochodził z Bańskiej Niżnej. Był związany z klubem TS Wisła Zakopane. Trening skoków narciarskich rozpoczął pod okiem Stefana Ciapały, a gdy zdecydował poświęcić się kombinacji norweskiej, opiekę nad nim przejął Franciszek Gąsienica-Groń (brązowy medalista igrzysk olimpijskich w Cortina d’Ampezzo). Przez pewien czas znajdował się nawet w kadrze młodzieżowej kombinacji norweskiej.

Przygodę z nartami zakończył około roku 1990. Jego rodzice wyprowadzili się w Bieszczady, a on sam po ukończeniu szkoły musiał opuścić sportowy internat i pójść do wojska. W poszukiwaniu pracy los rzucił go do Wiednia.

Pawlak skakał i biegał nie najgorzej, jednak jak przyznaje trener Jarząbek nigdy nie był wybitnym talentem. Wyróżniało go jednak coś innego - od małego pociągały go sporty walki. W Wiedniu w końcu udało mu się zrealizować swoje marzenia i rozpocząć trening sztuk walki. Zmiana dyscypliny okazała się znakomitym posunięciem. W 1995 roku po zaledwie dwóch latach treningu zdobył pierwsze mistrzostwo świata. Dziś Góral z Bańskiej może się poszczycić dziesięcioma tytułami zawodowego mistrza świata w wersji WPKC (waga 83 kg). Pawlak wygrał już ponad 90 walk (z czego ok. 50 przez nokaut), a tylko 7 przegrał na punkty. Najkrótsza, zwycięska walka (zakończona nokautem w pierwszej rundzie) trwała 12 sekund. Od tej pory Pawlak nazywany jest "Błyskawicą" - "The Flash". Jest specjalistą od low-kicków, czyli kopnięć po udach. W piątkowy wieczór właśnie w ten sposób w ciągu zaledwie dwóch minut udało mu się rozprawić z Turkiem.

Piątkowa walka miała być ostatnią w karierze Frenky Pawlaka. - Moim marzeniem było zawalczyć w Zakopanem, wśród swoich. I to się spełniło. To miała być moja ostatnia walka w karierze, ale teraz mogę obiecać, że jeszcze tu wrócę - komentował tuż po pojedynku.

Franciszek Pawlak poza własnym treningiem szkoli także innych zawodników. Mieszka w Wiedniu wraz z żoną i dziećmi, a w wolnych chwilach opiekuje się swoimi zwierzętami, czyli... wężami i skorpionami.

Reklama

Autor: Alicja Kosman, Polski Związek Narciarski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje