Reklama

Reklama

Dawid Kasperski po zwycięstwie w turnieju Superkombat

Zapraszamy do lektury wywiadu ze świeżo upieczonym zwycięzcą turnieju Superkombat - Dawidem Kasperskim.

Kickboxing24: Dawid, zacznijmy od razu od głównego tematu tego wywiadu. W sobotę zwyciężyłeś w czteroosobowym turnieju na gali Superkombat. W walce półfinałowej zdominowałeś całkowicie reprezentanta gospodarzy Cipriana Schiopu. Jaką mieliście wraz z trenerem Januszem Janowskim przygotowaną taktykę na tego zawodnika?

Reklama

Dawid Kasperski: Nie zakładaliśmy na niego sztywnej taktyki, po prostu wiedzieliśmy, że będzie szukał swojej szansy w rozwiązaniach bokserskich. Głównym założeniem był atak i szybkie kontry.

W finale spotkałeś się z Errolem Koningiem. Zawodnik reprezentujący Holandię zakończył swoją walkę półfinałową w pierwszej rundzie. Myślałeś o tym, że przez to będzie ci trudniej, bo zachował więcej sił na finał?

- Nie myślałem w ten sposób. Skoncentrowałem się na sposobie walki, który zepchnie go do defensywy.

Walka z obu stron była pokazem kopnięć na najwyższym poziomie, a mało było kombinacji bokserskich. Jak czułeś się podczas tej walki, jaką taktykę przed nią nakreślił ci trener?

- Uważam, że nie był to pokaz kopnięć na najwyższym poziomie, a taktyka? - nie zrealizowałem jej pomyślnie, dlatego też nie chcę się o tym zbytnio wypowiadać.

Co myślałeś czekając na werdykt po walce finałowej? Czułeś, że to twoja ręka zostanie podniesiona w górę?

- Spodziewałem się rundy dodatkowej, a słysząc werdykt poczułem się po prostu szczęśliwy.

W naszej poprzedniej rozmowie powiedziałeś, że w 2015 roku chciałbyś być już uznanym zawodowcem. Zwycięstwo w turnieju Superkombat to z pewnością duży krok w tym kierunku. Co dalej planujesz? Kolejne walki Superkombat, czy może chcesz wejść do najwyższej ligi jaką jest Glory?

- Tak, w 2015 roku mam zamiar prezentować sobą poziom najwyższej rangi światowej, do tego czasu plany pozostają niezmienne, a więc walczyć zawodowo z możliwie jak najwyżej notowanymi zawodnikami.

Patrząc na rozwój sytuacji w Superkombat w Twojej kategorii wagowej można łatwo zauważyć, że teraz naturale wydaje się być twoje starcie z Ibrahimem El Bounim. Co o nim sądzisz? Jeżeli dojdzie do takiej walki, będzie on stanowił dla ciebie większe wyzwanie niż przeciwnicy turniejowi?

- Sądzę, że jest to kolejny zawodnik z perspektywami, także spodziewam się, że organizacja Superkombat zechce nas zestawić na kolejnej z gal. Jednak na ten moment nie mam konkretnego zdania na jego temat.

Zauważyłeś podczas turnieju jakieś swoje słabsze strony, które musisz koniecznie poprawić na przyszłość?

- Tak, trzeba zmienić kilka rzeczy. Będziemy pracować nad wszystkim.

Przejdźmy teraz do spraw związanych z oprawą gali. Jak wszystko przebiegało od strony organizacyjnej? Było coś co szczególnie zaskoczyło cię na plus albo na minus?

- Oprawa była fantastyczna, pozwalała odczuć na sobie bycie kimś szczególnym w całym tym wydarzeniu. Jednym z zaproszonych gości specjalnych była legenda kickboxingu Jerome Le Banner, także miło było porozmawiać z kimś, kogo miałem okazję oglądać jedynie za pośrednictwem mediów. Mało tego - po walce podszedł by mi powiedzieć ''Congratulation, good fight''! Nie było żadnych minusów gali.

Jak to jest wiedzieć, że twoja walka transmitowana jest na cały świat na żywo za pośrednictwem telewizji? Czułeś dodatkową presję?

- Lekka presja wisiała w powietrzu, przez co niekoniecznie pokazałem wszystko to, czego się po sobie spodziewałem. Ze strony przeciwników nie czułem żadnej presji, ale świadomość bycia oglądanym w tak wielkiej telewizji zmieniała percepcję sytuacji. Całe szczęście szybko się oswajam z nowym otoczeniem.

Dziękujemy za poświęcony czas i jeszcze raz gratulujemy!

- Dziękuję!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje