Reklama

Reklama

Arleta Podolak - po medal w... rękawiczkach oraz kurtce

Medal igrzysk w Rio - to cel Arlety Podolak, mistrzyni świata juniorek w judo. W zimie trenuje w hali stołecznej Gwardii w rękawiczkach i kurtce. U progu wiosny jest lepiej, gdyż włączono ogrzewanie, lecz wciąż nie ma wody.

- Zapewne piłkarze czy siatkarze nie chcieliby trenować w takich warunkach... Zimą musimy zakładać ciepłe bluzy, nawet kurtki, do tego rękawiczki, aby w ferworze walki nie wybić palców. Do tego na nogi skarpetki. Jeśli ciało jest zmarznięte, łatwo o kontuzję. Teraz jest lepiej, bowiem włączono ogrzewanie, ale dalej nie ma wody. Dlatego po zajęciach szybko do domu i dopiero wtedy kąpiel - opowiadała Podolak (57 kg) na temat surowych warunków pracy w hali Gwardii przy ul. Racławickiej.

Reklama

20-letnia judoczka, mimo takich niedogodności, sięgnęła po złoto MŚJ i brąz MEJ. Przed nią tytuł mistrza globu w kategorii juniorów wywalczył tylko Rafał Kubacki, ale to było w 1986 roku.

- Wszystkie moje sukcesy są zasługą trenera Mirosława Błachnio. To on mnie świetnie przygotował, poza tym przekonał, że jestem w stanie ze wszystkimi wygrywać. Ja osobiście nie czułam, że jestem w najwyższej dyspozycji, ale po analizie przyznałam, że nie brakowało mi ani kondycji, siły, czy szybkości. Z techniką też było wszystko dobrze - stwierdziła.

Podolak w końcówce poprzedniego sezonu już praktycznie nie startowała, nie chcąc powtórzyć błędów innych utalentowanych zawodników - Halimy Mohamed-Seghir i Damiana Szwarnowieckiego.

- Zbyt wiele startów rangi mistrzowskiej sprawia, że organizm nie wytrzymuje, pojawiają się rozmaite urazy. Tak było z Halimą i Damianem. Dlatego ja, po konsultacjach z trenerami, zrezygnowałam z MME U-23. Kiedy wydawało się, że spokojnie zacznę rok 2014, lekarze zdiagnozowali ostre zapalenie wyrostka i natychmiast trafiłam na stół operacyjny - dodała Podolak.

W lutym wzięła udział w zgrupowaniu w Cetniewie, ale na występ w PŚ się nie zdecydowała.

- Na obozie rzucały mnie nawet dziewczyny z niższych wag, ale mam to do siebie, że na treningach potrafię... latać. Najważniejsze, że na zawodach to ja rzucam przeciwniczkami. Być może uda mi się zejść do kategorii 52 kg, w której miałabym większe szanse w seniorkach. Dla mnie samo wywalczenie kwalifikacji olimpijskiej to za mało, chcę wrócić z medalem z Rio de Janeiro - zapewniła.

Podolak w połowie marca wyjeżdża z kilkoma innymi kadrowiczkami na treningi do Japonii. Później czeka ją prawdopodobny start w mistrzostwach Europy we Francji. Kwalifikacje do igrzysk rozpocznie występem 31 maja w PŚ w Madrycie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje