Reklama

Reklama

Agnieszka Wieszczek-Kordus: Medal na urodziny i... narty we Włoszech

Agnieszka Wieszczek-Kordus, jedyna polska medalistka olimpijska w zapasach, skończy w piątek 30 lat. Tego dnia wystąpi w mistrzostwach Europy w Tbilisi. Mówi, że będzie dodatkowo zmotywowana, by zrobić sobie prezent, a potem... pojedzie na narty do Włoch.

"Mam okazję do zrobienia sobie urodzinowego prezentu. Chcę ją wykorzystać i stanąć na podium. W kolekcji mam już cztery brązowe medale mistrzostw Europy; ostatni z Dortmundu z 2011 roku. Może tym razem trofeum będzie z cenniejszego kruszcu" - powiedziała zawodniczka Grunwaldu Poznań (72 kg).

"Nie napalam się, ale marzę o złocie. Wiele zależeć będzie od losowania. Do pewnego optymizmu skłania mnie to, że w ostatnich tygodniach zwyciężyłam w turnieju w austriackim Wolfurcie oraz byłam druga w Kijowie, gdzie startowały znakomite Rosjanki, Ukrainki, Białorusinki oraz zapaśniczki z Kazachstanu i Mołdawii" - wspomniała.

Reklama

W piątek w Tbilisi walczyć będzie także Monika Michalik (63 kg), zdobywczyni ośmiu medali mistrzostw Europy, w tym trzech złotych (Ryga 2003, Warna 2005, Wilno 2009). W dorobku ma również dwa brązowe mistrzostw świata (Kanton 2006, Baku 2007).

"To nie tylko klubowa koleżanka. Monika była moim świadkiem na ślubie. Będziemy się nawzajem wspierały, zresztą jak zawsze" - podkreśliła.

Święta wielkanocne Wieszczek-Kordus spędzi w zimowej scenerii. "Z Gruzji, wraz z moim mężem, pojedziemy na narty do Włoch. "Jajeczko" będzie więc trochę inne niż zwykle, ale na razie o przyjemnościach nie myślę. Koncentruję się na czekających mnie walkach" - dodała.

"Okrągłe" rocznice zwykle skłaniają do dokonania bilansu minionego okresu, do przemyśleń, wspomnień.

"Wiele się w moim życiu w ciągu 30 lat wydarzyło. Jednak najważniejszym wydarzeniem było przyjście na świat córeczki Gabrysi, która ma teraz trzy lata i trzy miesiące. Jestem szczęśliwa z tego powodu, jak również i mój mąż Arkadiusz, także zapaśnik Grunwaldu. Dumna jestem też z wywalczenia olimpijskiego medalu. Bardzo żałuję, że nie mogłam ponownie wystąpić w igrzyskach, na co w znacznej mierze miała wpływ kontuzja kolana wymagająca operacji" - powiedziała Wieszczek-Kordus.

Jak przyznała, ma "wyrzuty sumienia", że zapasami zajęła się zbyt późno, w wieku 18 lat. "Treningi w tej dyscyplinie należy rozpoczynać dużo wcześniej. Patrząc z pewnej perspektywy i biorąc pod uwagę doświadczenie, jakie zdobyłam, dochodzę do wniosku, że dopiero teraz dojrzałam w pełni jako zawodniczka. Nauczyłam się prawidłowo odbierać sygnały wysyłane przez organizm oraz wykorzystywać je w przygotowaniach do ważnych zawodów. Nauczyłam się również wyciągać wnioski z porażek. Trzydziestka wcale mnie nie deprymuje, wręcz przeciwnie - mobilizuje i nie myślę jeszcze o zakończeniu kariery".

Brązowa medalistka pekińskich igrzysk zaznaczyła, że ma też satysfakcję z tego, iż dobrze poukładała sobie życie. Najważniejsze, że potrafi godzić macierzyństwo ze sportem.

"Bardzo bym chciała więcej czasu poświęcać Gabrysi, która często za mną tęskni, gdy wyjeżdżam na zgrupowania i zawody. Kiedyś jej te rozłąki zrekompensuję. Na razie, skoro podjęłam się sporej pracy i wytyczam sobie ambitne cele, muszę się z córką do tego dostosować" - dodała.

Wieszczek-Kordus wiele zawdzięcza wojsku, które zapewnia jej materialny byt i dobre warunki do treningów. Należy do Zespołu Sportowego Sił Powietrznych RP w Poznaniu i jest żołnierzem w stopniu szeregowca.

Przyznała, że często wraca wspomnieniami do lat młodości. "Miałam wspaniałe dzieciństwo. Szczególnie utkwiły mi w pamięci wyprawy z mamą, kiedy mieszkałam w Wałbrzychu, na basen, lodowisko czy do stadniny koni. W ogóle rodzice dbali o mój wszechstronny rozwój, także o fizyczną sprawność, co bardzo mi się później przydało i nadal przydaje. Sportowe ciągotki chciałabym zaszczepić Gabrysi, której ruch sprawia radość. Na razie uwielbia jazdę na łyżwach i rolkach, ale... nic na siłę. Nie będę jej do niczego zmuszała, sama wybierze swoją drogę"

Dużo przyjemnych wspomnień ma z okresu nauki w IV Liceum Ogólnokształcącym w Wałbrzychu, szkoły o profilu sportowym.

"Moja klasa była wyjątkowo zgrana, wszyscy stali murem za kolegami, mieliśmy mnóstwo szalonych pomysłów. Pewnego dnia do szkolnego basenu wpuściliśmy stadko karpi. Dyrekcja próbowała się dowiedzieć, kto był tego sprawcą, ale w końcu odpuściła. Całe życie zbieram doświadczenie, a Londyn nauczył mnie, by nie planować niczego na dłuższy dystans i zbytnio się do tych planów nie przywiązywać, bo zawód może być bolesny. Ale skłamałabym, gdybym stwierdziła, że nie obchodzą mnie igrzyska w Rio de Janeiro. Często o nich myślę, jak również o... drugim dziecku. Macierzyństwo to wspaniałe uczucie" - powiedziała Agnieszka Wieszczek-Kordus.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje