Zwolińska uderza ws. Polaków, dosadne słowa. "Są bardzo negatywni, lubią krytykować"
Klaudia Zwolińska wykonała dużo pracy, by sięgnąć po statuetkę dla Sportowca Roku. Jej mistrzowskie osiągnięcia są niezaprzeczalne, a ona sama zdaje się mocno wierzyć we własne możliwości oraz w swój talent. Pytana o klucz do sportowego sukcesu, wskazuje na atmosferę panującą w jej rodzinnym domu. Przy okazji gorzko i dosadnie wypowiada się o Polakach.

Klaudia Zwolińska wzięła sprawy w swoje ręce i mocno zaangażowała się w promowanie własnej kandydatury na Sportowca Roku w Plebiscycie "Przeglądu Sportowego". Robiła to przede wszystkim z myślą o dyscyplinie, którą reprezentuje. Kajakarstwo górskie, w którym święci sukcesy (jest wicemistrzynią olimpijską oraz mistrzynią świata), nie jest w Polsce wybitnie popularne, a wygrana w ogólnokrajowym głosowaniu ma szansę to trochę zmienić.
Zawodniczka cel osiągnęła. Pokonała wielu utytułowanych sportowców z Igą Świątek na czele i sięgnęła po prestiżową statuetkę. "To były dwa miesiące ciężkiej pracy. Śmiałam się, że prowadziłam kampanię. Moim głównym zadaniem było to, żeby Polacy usłyszeli, co zrobiliśmy na mistrzostwach świata. (...) Wiedziałam, że nie startujemy z równej pozycji, jeśli chodzi o medialne zasięgi, ale wiedziałam, że damy z siebie wszystko i mierzyłam w pierwszą trójkę bardzo mocno i byłam bardzo pewna siebie" - opowiadała w Kanale Sportowym.
Zwolińska wypaliła w temacie rodaków. Dosadne słowa
Wygrana Zwolińskiej w plebiscycie w jednych kręgach przyjęta została z radością i aprobatą, w innych z niezrozumieniem, a nawet negacją. Część osób na jej miejscu widziała wiceliderkę rankingu WTA, która w zeszłym roku sięgnęła po tytuł mistrzyni Wimbledonu. Co na to wszystko sama zainteresowana?
Powiem w ten sposób: uważam, że Idze zawsze należy się takie zwycięstwo, szczególnie, jak się wygrywa Wimbledon. Ale myślę, że to, ile my możemy dobrego zrobić w mojej dyscyplinie, w tych sportach niszowych dzięki tej nagrodzie, Iga przeżyje, jak raz nie dostanie tej nagrody, a jest na drugim miejscu, wciąż wysokim
Już tymi wypowiedziami Klaudia Zwolińska udowodniła, że ma twarde przekonania i głośno je artykułuje, nawet gdy zdają się niekoniecznie popularne. W najnowszym wywiadzie dla TVP Sport odpowiada na pytanie, jak to się stało, że zawsze tak bardzo wierzyła w swój sportowy sukces. Wspomniała o pozytywnym nastawieniu do sportu w domu rodzinnym, które później przekuwała w pewność siebie i wiarę we własne możliwości. W tym kontekście nie szczędziła gorzkich słów pod adresem rodaków.
"Wydaje mi się, że Polacy są bardzo negatywni, lubią krytykować, lubią być pesymistyczni, nie wierzą w pewne rzeczy. Mam znajomych ze Stanów Zjednoczonych, którzy (...) są pozytywnie nastawieni, wierzą w swoje możliwości" - mówi Jackowi Kurowskiemu.
Gdy była dzieckiem, oglądała sukcesy Adama Małysza w telewizji i się nimi inspirowała. Dużą motywacją była dla niej także kariera Justyny Kowalczyk. Zresztą już od najmłodszych lat była przekonana, że kiedyś zdobędzie medal olimpijski. "Od dziecka miałam wiarę, że tak będzie" - podsumowuje.













