Zobaczyła Polaków na ceremonii otwarcia i nie wytrzymała. "Brak ambicji"
Ceremonia otwarcia XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo przyniosła nie tylko sportowe emocje, ale też modowe kontrowersje. Choć polscy sportowcy zaprezentowali się w spójnych, zimowych stylizacjach, ich stroje nie zachwyciły Doroty Wolff, która w mocnych słowach wytknęła brak "efektu wow" i zmarnowaną szansę na wyrazistą wizytówkę kraju.

XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo rozpoczęły się oficjalnie w piątkowy wieczór. Tego dnia zapłonęły nie jeden, a dwa znicze olimpijskie, symbolicznie inaugurując największe sportowe święto zimy. Zanim jednak ogień olimpijski rozświetlił areny, odbyło się oficjalne przedstawienie wszystkich krajów walczących o medale. Wśród nich nie zabrakło reprezentantów Polski, których chorążymi byli Natalia Czerwonka oraz Kamil Stoch.
Dorota Wolff krytykuje stroje reprezentacji Polski na igrzyska. "Znów jest poprawnie"
Polacy wystąpili w spójnych, zimowych stylizacjach w jasnej kolorystyce - długich, puchowych kurtkach w chłodnym odcieniu szarości z czerwonymi akcentami i napisem "Polska", czerwonych czapkach, ciemnych spodniach oraz solidnym zimowym obuwiu. Stroje, w których zaprezentowali się polscy sportowcy, nie wszystkim przypadły do gustu. Tuż po zakończeniu ceremonii otwarcia głos zabrała stylistka Dorota Wolff, która w brutalnie szczerych słowach oceniła stroje "Biało-Czerwonych". Zwróciła ona uwagę przede wszystkim na brak tak zwanego "efektu wow", który jej zdaniem powinien towarzyszyć tak prestiżowemu wydarzeniu.
Stylistka na Facebooku nie kryła rozczarowania, pisząc, że zamiast odwagi i wyrazistej idei znów postawiono na estetyczną neutralność. "I właśnie dlatego tak bardzo boli przypadek Polski. Bo zamiast efektu "wow" - znów jest poprawnie. Zamiast odwagi - zachowawczo. Zamiast wyrazistej idei - estetyczna neutralność, która nie opowiada żadnej historii. Brakuje polotu, pomysłu i ambicji, by poprzez strój powiedzieć światu coś więcej niż tylko: jesteśmy tu. Strój reprezentacji olimpijskiej to nie jest zwykły uniform. To wizytówka kraju, komunikat wysyłany globalnie podczas ceremonii otwarcia. To moment, w którym można i powinno się budować dumę narodową, nowoczesny wizerunek i rozpoznawalność estetyczną. Tymczasem Polska po raz kolejny rezygnuje z tej szansy. Nie chodzi o modową ekstrawagancję ani wizualny hałas. Chodzi o spójną ideę, o projekt oparty na myśli strategicznej, na świadomym wyborze narracji: kim jesteśmy jako kraj dziś, jakie wartości reprezentujemy, jak chcemy być zapamiętani" - przyznała.












