Zillmann i Lesar postanowiły ws. WOŚP. Nie przewidziały tego, co stanie się później
34. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zbliża się wielkimi krokami. Z tej okazji do akcji dołącza coraz więcej gwiazd. W sprawie udziału w tegorocznej edycji WOŚP zdecydowały także Katarzyna Zillmann i Janja Lesar, które otwarcie postanowiły wesprzeć charytatywny zryw. Okazało się jednak, że nie przewidziały jednej rzeczy. Zillmann nie ukrywała zaskoczenia.

Katarzyna Zillmann i Janja Lesar spotkały się na planie "Tańca z Gwiazdami" - wioślarka była "gwiazdą", a Lesar partnerowała jej w tańcu. Wkrótce narodziło się między nimi uczucie, które stało się obiektem zainteresowania fanów i mediów, wywołało też sporą aferę w sieci. Ostatecznie panie nie chcą mówić wprost, czym jest ich relacja, ale spędzają ze sobą dużo czasu, wspólnie trenują i pojawiają się na ważnych imprezach.
Katarzyna Zillmann i Janja Lesar postanowiły ws. WOŚP
Tegoroczna zbiórka Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy skupia się na "zdrowych brzuszkach naszych dzieci", czyli pozyskaniu pieniędzy na sprzęt potrzebny do diagnostyki i leczenia chorób układu pokarmowego. Do akcji włączyło się już wiele znanych osób, w tym Iga Świątek czy Robert Lewandowski.
Na niecały tydzień przed finałem WOŚP, Zillmann i Lesar także postanowiły zaoferować coś od siebie. Postawiły na to, w czym czują się obie najlepiej, czyli na lekcję tańca i spotkanie z kolacją. "Kasia Zillmann i Janja Lesar zapraszają na wspólny trening tańca, następnie zabierają na kolację. Całość odbędzie się w Warszawie po uzgodnieniu terminu z dziewczynami. Możecie przyjść w pojedynkę możecie przyjść parą. Nauczymy Was podstaw, dzięki którym będą Was podziwiać z opuszczoną koparą!" - reklamowano aukcję.
Katarzyna Zillmann nie mogła uwierzyć
Obie panie nie spodziewały się, że w zaledwie kilkanaście godzin ich aukcja stanie się sporym hitem. Wystarczył jeden wpis na Instagramie, by ta poniosła się szerokim echem. Zillmann na bieżąco komentowała to, co działo się z aukcją i jak rosły kolejne progi licytacji.
"Oszaleliście z tymi kwotami already guys" - pisała Zillmann, a potem spojrzała na wynik i złapała się wirtualnie za głowę. "6600?!" - pod tym komentarzem pytano ją o to, jakiej kwoty się spodziewała. "Nie wiem 2-3k hehe, ale fajnie" - wyjaśniła. Po nocy aukcja dotarła już do 8700 zł, a zdaje się, że to jeszcze nie koniec.












