Zdobyła dla Polski olimpijskie złoto. I nagle takie wyznanie. Już tego nie kryje
W trakcie ubiegłorocznych igrzysk olimpijskich w Paryżu dostępność Aleksandry Mirosław dla mediów była niemal zerowa. Dopiero kiedy miała już w kieszeni złoty medal, nie limitowała swojego czasu z taką konsekwencją. Przy okazji okazało się, że jest świetną rozmówczynią. Potwierdziła to właśnie w trakcie panelu dyskusyjnego na Kongresie Sportu Powszechnego. Dowiedzieliśmy się, że rekordzistka świata we wspinaczce na czas... fascynuje się zupełnie inną dyscypliną sportu.

W Paryżu zdobyliśmy tylko jeden złoty medal olimpijski. Zawisł na szyi Aleksandry Mirosław. Nie potrafiła i nie zamierzała kryć łez szczęścia. Wykonała gigantyczną pracę, by dojść na sam szczyt.
Z dnia na dzień stała się gwiazdą mediów, choć przecież nie była wcześniej postacią anonimową. Po triumfie we Francji próbowano się o niej dowiedzieć wszystkiego. A ona chętnie opowiadała - o życiu prywatnym, zmaganiach z własną psychiką, cenie sukcesu.
Aleksandra Mirosław zafascynowana inną dyscypliną sportu. "To dla mnie forma medytacji"
W czwartek 31-letnia sportsmenka wzięła udział w jednym z paneli dyskusyjnych organizowanych w ramach Kongresu Sportu Powszechnego. Zapytano ją o plany na przyszłość. Wcale nie tę najbliższą.
- Po zakończeniu kariery na pewno zostanę w jakimś stopniu przy wspinaczce - oznajmiła. - Wspinaczka rekreacyjna raczej odpada. Wydaje mi się, że zostanę animatorem, który promuje tę dyscyplinę sportu.
Okazuje się, że samej rekreacji... poszuka zupełnie gdzie indziej.
- Sport, który bardzo mnie fascynuje, to surfing - zaskoczyła Mirosław. - To dla mnie pewna forma medytacji, odcięcia się od wszystkiego. Jak jestem na wodzie, to wiem, że siłą rzeczy nikt nie będzie ode mnie niczego chciał.
Na taką aktywność przyjdzie jednak stosowna pora. Teraz na pierwszym planie pozostaje wspinaczka. We wrześniu nasza mistrzyni olimpijska potwierdziła swoją supremację w MŚ odbywających się w Seulu. Zdobyła kolejny złoty medal i ponownie poprawiła rekord świata. Tym razem potrzebowała do zwycięstwa 6,03 s. To 0,03 mniej niż w Paryżu, gdzie również biła rekord globu.
- Czego mi życzyć w nowym sezonie? Przede wszystkim zdrowia. Z resztą sobie poradzę. Celem na kolejny rok jest występ w Pucharze Świata w Krakowie oraz w mistrzostwach świata - zapowiada.













