Zofia Zborowska, aktorka i jedna z najpopularniejszych polskich influencerek, po raz kolejny udowodniła, że dystans do siebie to jej znak rozpoznawczy. Na swoim Instagramie, gdzie obserwuje ją ponad pół miliona osób, regularnie dzieli się scenami z życia prywatnego - zwłaszcza z życia rodzinnego u boku siatkarza Andrzeja Wrony i ich córek - ale nie stroni też od luźnych, często zabawnych treści. Tym razem Zborowska wzięła na warsztat… samoopalacz. I Donalda Trumpa.
Zofia Zborowska pokazała swoją opaleniznę. Nagle wspomniała o Trumpie
W swojej najnowszej rolce pokazała efekty domowego eksperymentu kosmetycznego. Jak sama przyznała, przesadziła z ilością produktu, przez co jej skóra przybrała intensywny, pomarańczowo-brązowy odcień. Na nagraniu z humorem wyjaśniła sytuację, opatrując ją komentarzem:
"MSGA, czyli Make Samoopalacz Great Again. Ten bumerang zasługuje na osobną rolkę w moim pamiętniczku. Kochane dzieci - uważajcie na mgiełki samoopalające. Są podstępne. Nie ufajcie im" - ostrzegała żartobliwie.
Szybko poszła o krok dalej i nawiązała do znanej na całym świecie postaci, która również słynie z nietypowego odcienia skóry - Donalda Trumpa. "Pozdrawiam, Zofia Trump" - zakończyła z przymrużeniem oka. To wystarczyło, by rozbawić internautów do łez.
Na reakcję kibiców nie trzeba było długo czekać. W komentarzach pod postem nie brakowało zabawnych wiadomości. "Ciebie to na chwilę zostawić samą", "Kolor idealny! Wygląda jak posypka z Cheetosów", "Za dużo marchewki", "To jest nowa era opalania: era Trumpa" - żartowali internauci.
Nie sposób nie zauważyć, że porównanie do Trumpa w kontekście opalenizny nie jest przypadkowe. Były prezydent USA od lat wzbudza zainteresowanie nie tylko swoimi decyzjami politycznymi, ale też - niekiedy mimowolnie - wyglądem. Nietypowy kolor jego skóry stał się wręcz jednym z jego "znaków firmowych", co potwierdzają osoby pracujące z nim na co dzień.
Zborowska-Wrona po latach ujawnia trudną prawdę. Musiała wyjechać z kraju, otwiera się w nowym oknie












