Zborowska pokazała zdjęcia z zimowego wyjazdu i się zaczęło. Burza wokół jednego nagrania
Zofia Zborowska postanowiła wrzucić do mediów społecznościowych zdjęcia ze swojego zimowego wyjazdu z mężem i dziećmi w góry. Były szaleństwa na stoku i w śniegu, a także wspólna fotka z Borysem Szycem. Jedno nagranie wzbudziło jednak sporo kontrowersji. Opinie ekspertów w tym temacie są jednoznaczne.

Wrona i Zborowska ostatnio sporo czasu spędzają na stokach. Niedawno były siatkarz chwalił się, że w końcu udało mu się po ponad dwóch dekadach wrócić na snowboard. Jednocześnie zaznaczył, że wcześniej było to niemożliwe ze względu na klauzule w kontraktach siatkarskich.
Zofia Zborowska pokazała zdjęcia z zimowego wyjazdu
Na Instagramie pojawiło się podsumowanie wyjazdu narciarskiego Zborowskiej i jej rodziny. Wraz z mężem, Andrzejem Wroną, i dziećmi, Nadzieją i Jaśminą, cieszyli się śniegiem i przeżywali miłe chwile we Włoszech niedaleko alpejskiego szczytu Kronplatz.
Okazało się, że aktorka spotkała też na miejscu swojego znanego kolegę po fachu. Zborowska zrobiła sobie wspólne, żartobliwe zdjęcie z Borysem Szycem. Pokazała też fotografię wielkiego bałwana ulepionego z "miejscowego" śniegu. Najwięcej dyskusji wywołało jednak zamieszczone przez nią nagranie z córką. Poszło o to, w jakim wieku dzieci powinny zakładać po raz pierwszy na nogi narty.
Zofia Zborowska wstawiła nagranie i się zaczęło
Jedno z wstawionych przez Zborowską nagrań odbiło się szerokim echem w sieci. Pokazano na nim półtoraroczną Jaśminę, która przeżywała swoje pierwsze chwile na nartach i przechodziła w nich, by znaleźć się za chwilę w objęciach mamy. Kontrowersja dotyczyła wieku dziewczynki i tego, że w tym momencie rozwoju aktywność narciarska nie jest zalecana.
Zborowska i Wrona często pokazywali się z odpowiedzialnej strony jako rodzice, wiadomo jednak, że zawsze może dojść do małej wpadki, która, jak w tym przypadku, może wywołać w internecie falę krytyki. "Masakra. Pokrzywią małej nogi. To nie wiek na narty, ledwo chodzi", "Powiem tak - zaszczepianie miłości do ruchu sportu to jedno, ale sadzanie półtorarocznego dziecka na nartach, gdzie ono jeszcze nie opanowało do końca sztuki chodzenia, jest karykaturalne i na siłę", "Ludzie już przesadzają. Półtoraroczne dziecko ledwo nauczyło się chodzić a oni chcą żeby już jeździło na nartach. Przegięcie. Takie dziecko ma tyle swojego ruchu, że narty nie są mu potrzebne" - można było przeczytać w sieci. Co na to nauka?
Amerykańska Akademia Pediatrii wyjaśniła, że nie bez powodu wiele szkółek narciarskich oferuje swoje usługi dopiero dla dzieci od czwartego roku życia. W uzasadnieniu przekazali, że chodzi przede wszystkim o brak odpowiedniej koordynacji ruchowej, siły i umiejętności do tego, by móc kontrolować jazdę. Nauka powinna być rozpoczynana wtedy, gdy dziecko bez żadnych przeszkód chodzi i biega.









