Zborowska dowiedziała się o decyzji Nawrockiego i nie wytrzymała. Polały się łzy
Zofia Zborowska nigdy nie ukrywała swoich politycznych sympatii. Aktorka i małżonka Andrzeja Wrony często pisała o polskiej polityce i tym, że nie popiera działań PiS, a co za tym idzie, również obecnego prezydenta. Teraz jednak Karol Nawrocki podjął decyzję, która sprawiła, że Zborowska, jak sama przyznała, "popłakała się" ze szczęścia. Wystarczył jeden podpis.

Na swoim profilu na Instagramie Zborowska często publikowała m.in. materiały dotyczące wydarzeń w Palestynie i komentowała kwestie związane z polityką rodzinną, m.in. aborcją. Tym razem skupiła się na kwestii, która także była od lat bliska sercu jej i jej męża. Dyskusja o niej trwała już od lat.
Karol Nawrocki podjął decyzję
Po raz pierwszy w dyskusji w głośnej dyskusji politycznej zakaz hodowli zwierząt na futro był omawiany w kontekście projektu "piątka dla zwierząt", który był mocno promowany przez polityków Prawa i Sprawiedliwości, a w szczególności przez Jarosława Kaczyńskiego. Dla wielu Polaków taka postawa była sporym zaskoczeniem - na podobne rozwiązania obrońcy praw zwierząt czekali od lat.
Sprawa jednak ucichła i wróciła dopiero po jakimś czasie, w 2025 roku. W Sejmie przegłosowano dwie ustawy - jedna dotyczyła trzymania psów na łańcuchach, a druga zakazu hodowli zwierząt na futra. Karol Nawrocki postanowił podpisać tylko jedną z nich - tę drugą. Niektórych bardzo tym uszczęśliwił.
Zofia Zborowska nie wytrzymała. Polały się łzy
Niedługo czekać trzeba było na reakcję Zofii Zborowskiej. Aktorka, która wraz z mężem, byłym siatkarzem Andrzejem Wroną, wspiera zwierzęta i dba o ich dobro (m.in. adoptując kolejne psy i zbierając pieniądze na schroniska). W mediach społecznościowych udostępniła informację o podpisie prezydenta i pokazała swoją żywiołową reakcję.
Popłakałam się, bez kitu
Zakaz nie wejdzie z dnia na dzień. Fermy futrzarskie mają czas do 2033 roku na zamknięcie interesów. Branża futrzarska otrzymywać będzie również odszkodowania przez wzgląd na zamknięcie ich biznesów. Im dłużej właściciele ferm będą jednak zwlekać z pożegnaniem się z firmą, tym mniej pieniędzy od państwa otrzymają.












