Zapewne każdy z nas ma większe, bądź też mniejsze marzenia, które na przestrzeni swojego życia chciałby móc zrealizować. Niestety niektóre z nich wymagają dużych nakładów finansowych, co bardzo często stanowi największą przeszkodę w realizacji życiowych pragnień. A co jeśli znajdą się osoby, które dysponują niemal nieograniczonymi funduszami?
Na to pytanie odpowiedzieć nam mogą czołowi sportowcy, którzy już nie raz udowadniali, że ich rachunki bankowe są dość dobrze zabezpieczone. Wielu z nich potrafi wydawać naprawdę ogromne sumy, aby tylko móc zaspokoić swoje najskrytsze marzenia. Zdarza się nawet, że od momentalnego zastrzyku wielkich pieniędzy, niektórzy potrafią nieco zagubić się w wirze ekstrawaganckiego życia milionera. Czy podobnie było też z czołowymi polskimi gwiazdami sportu? Co Świątek, Lewandowski czy Gortat kupili za swoje pierwsze poważne pieniądze?
Marcin Gortat miał jedno marzenie. Pierwsza wypłata z NBA pozwoliła je urzeczywistnić
Marcin Gortat nie był co prawda pierwszym Polakiem na parkietach NBA. Ba, nie był on nawet drugim reprezentantem naszego kraju, który próbował zawojować najlepszą koszykarską ligę świata. Miał on jednak coś, czego mogli u pozazdrościć poprzednicy z kraju nad Wisłą, którzy otrzymali angaż w NBA - umiejętności oraz pomysł na siebie. Przez lata Gortat wypracował sobie pozycję solidnego środkowego, który stał się ważnym elementem rotacji takich zespołów jak - Orlando Magic, Phoenix Suns czy wreszcie Washington Wizards. Zyskał także własny przydomek, odzwierciedlający jego unikatowy styl - "Polish Hammer".
Swego czasu Gortat zapytany został o to, na co wydał swoją pierwszą wpłatę, otrzymaną za oceanem. Wiele osób spodziewało się zapewne, że z jego ust padnie model jakiegoś luksusowego samochodu, bądź też ekskluzywny dodatek. Okazuje się jednak, że koszykarz miał jedno marzenie, które bardzo chciał zrealizować. "Zawsze chciałem mieć drapieżniki. Dlatego kupiłem akwarium, potężne, 800 litrów. Wy byście do niego normalnie weszli. [..]. Kupiłem piranie, takie malutkie, 20 sztuk. Potem zostało ich mniej, bo z tych 20 zostało może siedem i to takich większych. Niestety grałem sezon, kolega dojeżdżał i je karmił, i niestety jakaś bakteria, alergia. Coś się trafiło i praktycznie wszystkie mi wyginęły" - opowiadał swego czasu bardzo podekscytowany Gortat.
Iga Świątek zaskoczyła fanów. Po pierwszym triumfie na Wimbledonie pochwaliła się nietypowym zakupem
Iga Świątek wbiła się do świata tenisa przebojem. Zaledwie 18-letnia dziewczyna, która później miała zyskać miano "Królowej Rolanda Garrosa", w swoim pierwszym seniorskim turnieju French Open dotarła aż do 4 rundy. Rok później trzymała już w rękach swoje premierowe wielkoszlemowe trofeum. To właśnie z wygraną w 2020 roku wiąże się pewna historia, którą najbardziej zagorzali fani talentu Świątek z pewnością pamiętają.
Po triumfie w Paryżu na instagramowy profilu tenisistki pojawiło się zdjęcie, które ukazywało... gumowe kaczuszki. "Wiele osób pytało mnie co było pierwszą rzeczą, którą kupiłam po wygraniu Rolanda... Więc to jest odpowiedź" - głosił podpis, widniejący pod zdjęciem dziewięciu zabawek. Tym samym Iga Świątek udowodniła, że wcale nie trzeba wydawać milionów, aby móc realizować swoje "małe cele".
Po osiągnięciu pełnoletniości Lewandowski kupił pierwszy samochód. Ciężko mówić o luksusie
Robert Lewandowski jest chyba najlepszym przykładem człowieka sukcesu. Polski napastnik stał się wręcz ikoną swoich czasów, a wielu adeptów futbolu wskazuje go jako swoją bezpośrednią inspirację. Początki Lewandowskiego nie były jednak usłane różami. Na łamach audycji "WojewódzkiKędzierski" zdradził on swego czasu, jaki był pierwszy samochód, który kupił tuż po osiągnięciu pełnoletniości.
Wówczas Lewandowski był graczem Znicza Pruszków, przez co zdecydowanie nie mógł pozwolić on sobie na zbytnie luksusy. Miał jednak wystarczająco pieniędzy, aby wejść do komisu i za gotówkę móc kupić... Fiata Bravo. Nie był to pierwszy pojazd, za kółkiem którego zasiadł Robert Lewandowski. To miano należy się bowiem Daewoo Matizowi, jednak ten samochód nie należał bezpośrednio do piłkarza. Z biegiem czasu napastnik FC Barcelony mógł sobie oczywiście pozwolić na dużo droższe modele, jednak to właśnie niebieski Fiat Bravo stał się jego pierwszym poważnym życiowym zakupem.















