Zaskoczenie w domu Rozenek i Majdana. Takiego zwrotu akcji mało kto się spodziewał. Radosław potwierdza
Wydawało się, że rodzina Małgorzaty Rozenek-Majdan i Radosława Majdana jest już w komplecie. Zwłaszcza, że sami zainteresowani nie chwalili się publicznie, że planują ją powiększyć. A tu niespodzianka i zwrot akcji. Ni z tego ni z owego celebrytka oświadczyła, że zdecydowali się kupić nowego psa. Historię potwierdza właśnie jej mąż. Opublikował w mediach społecznościowych wpis wraz ze zdjęciami oraz dużo mówiącym opisem. I wszystko stało się jasne.

Tylko w ostatnich kilku tygodniach u Radosława Majdana i jego żony wydarzyło się sporo. W lipcu wybrali się na wakacje i już na lotnisku w Warszawie spotkała ich niezbyt miła niespodzianka. Krótko po tym, jak weszli na pokład samolotu, zorientowali się, że brakuje im bagażu podręcznego Małgorzaty.
Rozenek-Majdan pędem opuściła swoje miejsce i wróciła do portu lotniczego, by przebiec przez odwiedzone miejsca i sprawdzić, czy nie ma tam jej walizki. "Jedyne, co dobre z tego wszystkiego, to to, że formę mam olimpijską. Naprawdę, biegałam jak sarenka po tym lotnisku, bez zadyszki. Jedyna zadyszka, jaką miałam, to ta z nerwów" - opisywała w mediach społecznościowych.
Finalnie historia zakończyła się pomyślnie. "Kabinówka" została odnaleziona (rodzina przypadkiem pozostawiła ją w punkcie odprawy), a Majdanowie innym samolotem polecieli na wczasy do Turcji.
Szczęśliwy czas
Jeszcze ciekawiej zrobiło się stosunkowo krótko po powrocie. Rozenek-Majdan wdała się w mediach społecznościowych w utarczkę słowną z dziennikarką Karoliną Korwin-Piotrowską. Gdy temperatura zdawała się podgrzana do czerwoności, Małgorzata wraz z Radosławem nieoczekiwanie podzielili się pewną wiadomością.
Małgorzata Rozenek-Majdan i Radosław Majdan ogłaszają. Rodzina się powiększyła
Majdanowie włączają się w pomoc zwierzętom, sami dali dom dwóm buldogom francuskim oraz buldogowi francuskiemu. Okazuje się, że to nie koniec. Postanowili kupić jeszcze jednego psiaka, konkretnie jamnika. Małgorzata niespodziewanie wyznała to na InstaStories.
"Poznajcie Madlenkę - długo wyczekiwaną i bardzo kochaną jamniczkę, która właśnie dołączyła do naszej rodziny. Madlenka jest słodka, radosna i daje mnóstwo szczęścia. Ma jednak jedną poważną 'wadę': nie została uratowana z interwencji, nie ma traumatycznej historii, nie była porzucona. Pochodzi z jednej z najlepszych, sprawdzonych hodowli w Polsce" - oświadczyła.
Była decyzją przemyślaną, odpowiedzialną i pełną miłości
"Madlenka nie jest uratowanym psem ze złych warunków. I wiem, że za chwilę rozpocznie się burza. Mimo że tylko w zeszłym roku: przekazałam ponad 200 tysięcy złotych na działania prozwierzęce, aktywnie wspierałam walkę z bezdomnością zwierząt poprzez finansowanie kastracji, angażowałam się w działania legislacyjne, by poprawić systemową ochronę zwierząt, to zapewne i tak zostanę uznana za 'zły przykład', bo kupiłam psa" - prorokowała Rozenek-Majdan. Od razu dorzuciła, że, tak czy inaczej, absolutnie nie żałuje, że jej rodzina powiększyła się akurat o to zwierzę.
Radosław poszedł za ciosem i włączył się w temat. Na swoim profilu w mediach społecznościowych zamieścił zdjęcie z żoną, synem i psiakami. Potwierdził, że istotnie w ich życiu pojawiła się urocza suczka.
"Przywitaliśmy w naszej rodzinie Madlenkę. Wszyscy zachwyceni i nawet Georguś [buldog angielski - przyp. red.] się uśmiechnął" - zażartował, udostępniając kilka ujęć z bliskimi.










