Zaskoczenie na mszy świętej w Watykanie. Zwrot akcji zszokował dziewczynę i przyjaciół
Miał przed sobą piłkarskie możliwości, na stole kontrakt z Romą, lecz wybrał inną drogę. Samuel Piermarini zszokował przyjaciół, dziewczynę i wielu postronnych ludzi, gdy oświadczył, że nie przyjmie oferty włoskiego klubu, lecz... zostanie księdzem. Nie wszyscy dowierzali. Zaskoczył ich raz jeszcze, kiedy pojawił się na mszy świętej w Watykanie i przyjął święcenia kapłańskie. I to z rąk samego papieża. To nie koniec historii.

W kwietniu minie równe pięć lat od momentu, w którym papież Franciszek wyświęcił w Watykanie kilku nowych kapłanów, w tym Samuela Piermariniego. Zdjęcia z wydarzenia obiegły media i wywołały zainteresowanie prasy nie tylko włoskiej, ale i światowej. Opisano niezwykłą drogę 28-letniego wówczas diakona prosto ku służbie Bogu. To opowieść z niespodziewanym zwrotem akcji, mocno zahaczająca o sport na wysokim poziomie.
Powiedział "nie" Romie i wstąpił do seminarium. Wyświęcił go sam papież
Samuel Piermarini, odkąd tylko pamięta, kibicuje Juventusowi Turyn. Jego wielkim idolem był zawsze Gianluigi Buffon, piłkarski mistrz świata z reprezentacją Włoch (2006). Chciał być taki, jak on. Założył więc bramkarskie rękawice i zajął się trenowaniem. Praca i talent zaprowadziły go całkiem daleko. Swego czasu został dostrzeżony przez włodarzy Romy i zaproszony na testy do klubu. Miał zastąpić kontuzjowanego drugiego bramkarza.
"Wciąż mam zaproszenie od Romy w domu z 23 stycznia. Szukali zastępstwa za kontuzjowanego drugiego bramkarza i zaprosili mnie na testy" - opowiadał, cytowany przez "Corriere della sera".
Sprawdził się i Andrea Stramaccioni, ówczesny trener Romy, zaproponował mu miejsce w drużynie. Wówczas, niespodziewanie dla chyba wszystkich, Piermarini odmówił. "Zacząłem mamrotać jakieś dość niezręczne wymówki, zastanawiałem się, kto mnie będzie woził na trening. Tymczasem niewzruszony trener patrzył na mnie z miną kogoś, kto myśli: 'On chyba oszalał'".
Skąd taka zaskakująca decyzja o powiedzeniu "nie" jednej z najbardziej rozpoznawalnych włoskich drużyn? Wtedy sam tego nie rozumiał. Zszokowane było też jego otoczenie. "Czułem, że nie jestem do tego powołany, i tyle. Całe moje życie, było gdzie indziej. Miałem dziewczynę, szkołę, piłkę nożną, przyjaciół, którzy mówili mi: 'Co ty zrobiłeś?'" - wspominał.
Ale w głębi duszy miałem to pytanie: 'Panie, czy nie wzywasz mnie do innego życia?'
Zaczął rozeznawać się w temacie kapłańskiej drogi. Przyglądał się historiom meksykańskiego misjonarza Bernardo Torresa i innych kapłanów, czując, że chciałby iść w ich ślady. Dwa lata spędził na misji w Brazylii, kolejne dwa w seminarium duchownym, a następnie odbył kilka miesięcy diakonatu u boku proboszcza ks. Francesco Zanoniego w parafii San Giovanni Battista de la Salle.
25 stycznia 2021 roku w Bazylice Świętego Piotra papież Franciszek udzielił święceń kapłańskich jemu oraz ośmiu innym diakonom z diecezji rzymskiej. Dziś Samuel Piermarini wciąż służy w sercu Włoch jako wikariusz oddany duszpasterstwie młodzieży.
Grywał w Clericus Cup, zawodach piłkarskich, w których biorą udział zespoły złożone z księży i seminarzystów uczelni papieskich w Rzymie. Reprezentował barwy drużyny Redemptoris Mater, która kilkukrotnie wygrywała cały turniej.












