Zaskakujący finał wizyty żony Kurka u lekarza. Tak ją potraktowano. Nie mogła w to uwierzyć
Bartosz Kurek i jego żona, Anna, wyjechali ponownie do Japonii. Tym razem nie tylko polski atakujący gra na miejscu w siatkówkę dla stołecznego klubu, ale robi to także jego małżonka, która nie chciała rezygnować ze sportowej kariery. Ostatnio pokazała nagranie z wizyty lekarskiej. Zobaczyła coś, co wzbudziło jej spore zdziwienie. Wystarczył rzut oka.

Bartosz Kurek i Anna Kurek tym razem pojechali do Japonii w pełnej gotowości na to, że oboje będą mogli grać w swoich klubach. Poprzednim razem małżonka kapitana reprezentacji Polski zawiesiła swoją karierę i wróciła na boisko dopiero po przyjeździe do ojczyzny - została wówczas zawodniczką NTSK PANS Komunalnik Nysa.
Anna Kurek i Bartosz Kurek razem w Japonii
W tym roku w Japonii Polacy mogą pochwalić się świetną grą dwóch reprezentantów - do Kraju Kwitnącej Wiśni powrócił Bartosz Kurek, a po raz pierwszy zawitał do niej Norbert Huber. U boku małżonka w Japonii pojawiła się także Anna Kurek, która aktualnie gra dla I-ligowego Tokyo Sunbeams.
Dla zawodniczki ten krok był niezwykle ważny. Kurkowie nie chcieli wyjeżdżać z Polski, gdy oboje mogli liczyć na to, że będą grali w klubach. Ostatecznie atakujący musiał jednak zdecydować się na powrót do Japonii, a jego żona zrobiła wszystko, by móc kontynuować siatkarską karierę.
Anna Kurek poszła do lekarza. Nie mogła uwierzyć
Kurek wybrała się na kontrolną wizytę do lekarza w Japonii. Jak się okazało, miała wyjść z niego dość zdziwiona, a wszystko przez... japońską pisownię w alfabecie łacińskim jej nazwiska. Polka pokazała w sieci, jak wyglądał ten zapis.
"Kureku Annna" - takie słowa mogła przeczytać na zapisie badania USG polska siatkarka. Sprawę można bardzo łatwo wyjaśnić i związana jest ona ze specyfiką japońskiej pisowni i języka, który jest ze swojej natury sylabiczny. Prawdopodobnie doszło do próby właśnie takiego zapisu nazwiska zawodniczki i stąd dodane "u", które często w takich sytuacjach pojawia się przy obcojęzycznych dla Japończyków nazwiskach czy nazwach własnych. Błąd w imieniu jest już jednak kwestią pomyłki. Anna Kurek na własnej skórze mogła więc doświadczyć tego, co w pewien sposób "gubi się tłumaczeniu".












