Zagrał u boku Russella Crowe'a, lata później wylądował na ulicy. Po fortunie nie został ślad
Russell Crowe bez wątpienia jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych aktorów Hollywood w naszym kraju. Zdobywca Oscara za rolę w "Gladiatorze" w jednym z filmów miał okazję zagrać z polskim pięściarzem Arturem Binkowskim. Urodzony w Bielawie sportowiec za krótki epizod skasował swoją największą wypłatę w karierze. Lata później Binkowski wpadł w poważne problemy, czego apogeum był etap życia jako bezdomnego nocującego pod Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie.

W ostatnich dniach do kin wszedł film "Norymberga", za reżyserię i scenariusz której odpowiada James Vanderbilt. Świetne recenzje zbiera przede wszystkim Russell Crowe, odtwórca głównej roli nazistowskiego zbrodniarza Hermanna Goringa. Pochodzący z nowozelandzkiego Wellington aktor po raz kolejny przypomniał o sobie polskiej publice.
Urodzony w 1964 roku aktor karierę aktorską rozpoczynał jeszcze w dzieciństwie. Największe sukcesy odnosił po wyjeździe do Hollywood, gdy wystąpił m.in. w "Zabójczej Perfekcji" oraz "Tajemnicach Los Angeles". W naszym kraju Crowe jest pamiętany głównie z roli rzymskiego generała Maximusa Decimusa Meridiusa w filmie "Gladiator". Crowe za tę kreację otrzymał w 2001 roku Oscara za najlepszego aktora pierwszoplanowego. Za rolę w filmie "Piękny Umysł" zgarnął m.in. Złoty Glob.
Po latach Russell Crowe okazał się fanem reprezentacji Polski. Objawiło się to podczas Euro 2016, gdy kadra prowadzona przez Adama Nawałkę dotarła do ćwierćfinału turnieju. Gwiazda Hollywood zachwycała się wówczas grą Polaków, a jego uwaga skupiała się szczególnie na Jakubie Błaszczykowskim i Arkadiuszu Miliku.
Zaskakujące połączenie. Polak zagrał ze zdobywcą Oscara. Ten występ mu się wyjątkowo opłacił
Związków Crowe'a z naszym krajem było znacznie więcej. Urodzony w Nowej Zelandii aktor m.in. brał udział w kampaniach promocyjnych w Polsce. Mało kto jednak jest świadomy tego, że w 2004 roku zdobywca Oscara zagrał w jednym filmie z Polakiem. I nie mowa tutaj o żadnym z polskich aktorów, którzy przez lata próbowali przebić się do Hollywood.
Rok później w kinach pojawił się film "Człowiek Ringu". Crowe w tym obrazie wcielił się w postać Jima Braddocka, legendarnego pięściarza wracającego po latach na zawodowy ring. Jednym z przeciwników głównego bohatera był Corn Griffin, którego zagrał Artur Binkowski, urodzony w Bielawie bokser reprezentujący Kanadę na igrzyskach olimpijskich w Sydney.
Binkowski w wieku 13 lat wraz z rodzicami wyemigrował do Kanady, gdzie rozpoczął swoją karierę sportową. W Polsce przez wiele lat był postacią anonimową, a rozpoznawalność w naszym kraju zyskał o wiele później, gdy brał udział w walkach bokserskich oraz na galach freakfightowych. Polscy kibice kojarzą go przede wszystkim z barwnych wywiadów, wypełnionych długimi monologami.
Udział Binkowskiego w filmie spowodował zawieszenie treningów na kilka miesięcy. Jak wspominał pięściarz, ten udzielał Crowe'owi kilku lekcji rzemiosła bokserskiego. W rozmowie z Andrzejem Kostyrą zdradził, czy ten występ mu się opłacał. Szybko okazało się, że za minutowy epizod na ekranie skasował swoją największą wypłatę w życiu.
- Za jednominutowy występ dostałem 120 tysięcy dolarów kanadyjskich na czeku plus na boku jeszcze dodatkowe 45 tysięcy. To była moja najwyższa wypłata w życiu - zdradził Binkowski w rozmowie z Kostyrą na łamach "Super Expressu". Przeliczając na naszą walutę, Binkowski za udział w filmie "Człowiek Ringu" zarobił ponad 460 tysięcy złotych.
Binkowski przez lata zmagał się zarówno z uzależnieniami, jak i problemami natury prawnej. Apogeum nastąpiło, gdy po kolejnym powrocie do Polski przez pewien czas był bezdomnym. Media rozpisywały się o poważnych problemach byłego olimpijczyka, który m.in. musiał korzystać z jadłodajni dla ubogich prowadzonej przez braci kapucynów, a niejedną noc spędził, śpiąc pod Pałacem Kultury i Nauki.
Po czasie okazało się, że problemy wynikały z utraty ważności jego karty bankowej i braku oddziału tegoż banku w Polsce. Z czasem życie Binkowskiego wyszło na prostą. Urodzony w Bielawie zawodnik po raz ostatni zawalczył z dziennikarzem Tomaszem Majewskim na gali Fame 24: Underground, która odbyła się 8 lutego 2025 roku. Po tym pojedynku ogłosił zakończenie kariery.
Zobacz również:













