Wyznanie Kowalczyk-Tekieli. Mówi o śmierci męża. "Mam dużo pokory"
W najnowszym wywiadzie "Oko w oko" z Jackiem Kurowskim dla TVP Sport wystąpiła Justyna Kowalczyk-Tekieli. W sieci pojawił się już przedpremierowy fragment rozmowy, w którym nasza wybitna narciarka odniosła się do tragicznej śmierci swojego męża. I opowiedziała, jak teraz wygląda jej życie, mówiąc o otrzymywanym wsparciu. - Ja mam tu bardzo dużo pokory w sobie, wybudowanej przez całe życie. Po wypadku, do tej pory wciąż, wiele osób do mnie pisze, kobiet i mężczyzn, którzy w różnych okolicznościach stanęli przed podobnym wyzwaniem - powiedziała nasza dwukrotna mistrzyni olimpijska.

Justyna Kowalczyk-Tekieli to absolutna ikona polskiego sportu, nie tylko w wydaniu zimowym. Lista jej sukcesów zawiera wiele pozycji. I wiąże się z jeszcze większą liczbą pięknych wspomnień wśród fanów.
Dwa złote medale igrzysk olimpijskich, tyle samo tytułów mistrzyni świata, a do tego cztery Kryształowe Kule dla najlepszej zawodniczki Pucharu Świata w biegach narciarskich - to tylko wycinek najważniejszych laurów 43-latki, którymi ekscytowała się cała Polska.
W życiu Justyny Kowalczyk-Tekieli poza triumfami nie brakowało jednak i trudnych, a wręcz tragicznych chwil. Jedną z nich była śmierć jej męża. Kacper Tekieli zginął przed trzema laty podczas alpejskiej wyprawy w okolicach szczytu Jungfrau, gdzie pochłonęła go lawina.
Justyna Kowalczyk-Tekieli mówi o śmierci męża. "Bardzo niepokornym byłoby myśleć..."
Justyna Kowalczyk-Tekieli wróciła teraz do tamtych feralnych zdarzeń w rozmowie "Oko w oko" z Jackiem Kurowskim. Przedpremierowy fragment wywiadu opublikował w sieci profil TVP Sport.
Nasza była narciarka opowiedziała w nim między innymi o tym, jak radzi sobie ze śmiercią męża, mówiąc o wsparciu, na jakie mogła liczyć od osób, które znalazły się w podobnej sytuacji.
- Czy ty masz pretensje do losu, o to co się stało? - zapytał Justynę Kowalczyk-Tekieli dziennikarz Telewizji Polskiej.
Nie... Nie, nie. Ja mam tu bardzo dużo pokory w sobie, wybudowanej przez całe życie. Po wypadku, do tej pory wciąż, wiele osób do mnie pisze, kobiet i mężczyzn, którzy w różnych okolicznościach stanęli przed podobnym wyzwaniem. Albo też ja dostałam wsparcie od kobiet przede wszystkim, które wcześniej, na przykład po katastrofie smoleńskiej stanęły przed takim wyzwaniem
I dodała: - Wiem, że jeśli o tym nie myślisz w ten sposób, że to tylko ja i nikt więcej na całym świecie... to by było trudno. To znaczy zawsze jest trudno, ale jest bardzo dużo bardzo wielkich tragedii. I bardzo niepokornym byłoby sobie myśleć, że mnie to musi ominąć. Zwłaszcza w profesji, którą uprawiał mój mąż. Ryzyko w tej profesji jest duże. I trafiło na niego, co jest ogromną tragedią. Jednak się wydarzyło.











