Wychodzi prawda ws. mamy Szeremety. Niespodzianka, wiedzieli nieliczni
Jeszcze przed wylotem na Puchar Świata do Brazylii Julia Szeremeta spotkała się z Michałem Cessanisem i zaprosiła go do lublińskiego klubu sportowego, w którym na co dzień trenuje boks. Podczas rozmowy dość niespodziewanie pojawił się wątek jej mamy. Wicemistrzyni wyznała coś, o czym do tej pory wiedzieli nieliczni.

Przed kilkoma dniami pięściarska reprezentacja Polski wyleciała do Brazylii, by na miejscu przygotować się do udziału w zawodach Pucharu Świata. Na ostatniej prostej do Foz do Iguacu pojawiły się jednak nieoczekiwane komplikacje. Kadra spóźniła się na samolot, przez co była zmuszona zostać w Sao Paolo dwa dni.
Sytuacja jest już jednak pod kontrolą, a cały zespół dotarł na miejsce docelowe. W ekipie jest Julia Szeremeta, która jeszcze przed wylotem opowiadała, jak podchodzi i do zawodów i w ogóle do rozpoczynającego się sezonu. "Ten turniej na pewno już będzie sprawdzianem, bo jest pierwszym tak mocnym w tym roku. Zobaczymy jak to wyjdzie, choć ja ten rok staram się troszkę zluzować i odpocząć, a przy tym pracować nad swoimi błędami, eliminować je i wykluczać" - opowiadała Interii Sport.
Dla mnie następny rok będzie najważniejszy, gdy ruszą kwalifikacje na igrzyska olimpijskie w Los Angeles
Przed wyjazdem na zgrupowanie Szeremeta gościła też w cyklu Michała Cessanisa w "Dzień dobry TVN". Wraz z kamerami udali się pociągiem do Lublina, z którym sportsmenka jest bardzo mocno związana. Odwiedzili m.in. jej salę treningową. Podczas spotkania Julia ujawniła coś, o czym wie niewielu.
Szeremeta ujawniła mało znany fakt o mamie. Wystarczy jeden telefon
Szeremeta oprowadziła Cessanisa po Lublinie. Prosto z punktu widokowego zamku podziwiali razem panoramę, przespacerowali się po Starym Mieście, odwiedzili popularną pączkarnię, a na koniec pięściarka zaprosiła dziennikarza do klubu, w którym trenuje. "To jest dla mnie najważniejsza sala w tym klubie sportowym, gdzie trenuję boks. Wszystkie treningi, dużo przygotowań, wylewane pot i łzy" - mówiła Julia, wchodząc do środka.
Odpowiedziała na pytanie, czy ma jakieś rytuały przed walką. "Lubię, jak jest dobra muzyczka, humorek, żarty. Żebym nie myślała o pojedynku" - wyznała. "U mnie stresu raczej nie ma. Mój trener się śmieje i mówi, że nie mam układu nerwowego" - dodała.
Przyznała, że z reguły nie ogląda walk swoich rywalek. "Nie interesuję się tym. Po prostu wchodzę do ringu i wykonuję swoją robotę" - wyjaśniła, po czym ujawniła mało znany fakt dotyczący jej mamy. Okazuje się, że jest ona mocno osadzona w bokserskim świecie i wie niemal wszystko o różnych pięściarkach. Zna nawet statystyki. "Zadzwonię do mamy i ona mi wszystko powie" - wyjawiła Julia Szeremeta. "Moja mama to jest księga zawodniczek" - podsumowała wicemistrzyni olimpijska.













