Wstrząsające wyznanie legendy. Była o krok od więzienia. Dziś ledwo wiąże koniec z końcem
Życie profesjonalnego sportowca, osiągającego niewyobrażalny sukces, kojarzy się przede wszystkim z dobrobytem. Wielu czołowych zawodników swoich dyscyplin jest w stanie zapewnić długie lata spokojnego żywota sobie oraz swoim najbliższym. Nie jest to jednak ścisła reguła. Możemy się o tym dobitnie przekonać, analizując bolesną historię legendy światowego tenisa - Arantxy Sanchez Vicario.

Lata temu, jeszcze zanim Iga Świątek zawładnęła światowymi kortami, jednym z niekwestionowanych postrachów wszystkich tenisistek była Arantxa Sanchez Vicario. Hiszpanka rozpoczęła swoją profesjonalną karierę w roku 1985. Raptem 4 lata później mogła już cieszyć się z pierwszego wielkoszlemowego tytułu, wywalczonego na kortach im. Rolanda Garrosa.
W niezwykle bogatym dorobku Vicario znalazły się między innymi: 4 tytuły wielkoszlemowe w singlu, 6 tytułów wielkoszlemowych w deblu, 4 tytuły wielkoszlemowe w mikście, a także 2 srebrne medale oraz 2 brązowe medale IO. W roku 1995 stała się ona również numerem "1" światowego rankingu WTA (w singlu). Status ten osiągała ona trzykrotnie, "rządząc" łącznie przez 12 tygodni. Trzy lata wcześniej uzyskała ona również status "1" w deblowym rankingu WTA.
Wyniki sportowe często niosły za sobą niewyobrażalne wręcz nagrody pieniężne. Tak też było w przypadku Vicario. Na kortach zarobiła ona 17 mln dolarów. Prawdziwą "żyłą złota" były jednak umowy sponsorskie, które przyniosły legendarnej tenisistce kolejne 40 mln dolarów. Dla przeciętnej osoby tego typu majątek wydaje się ciężki do roztrwonienia. Życie lubi jednak pisać różne scenariusze.
Mogła trafić do więzienia na 4 lata. Tragiczna historia legendy tenisa
Los nie był łaskawy dla ikonicznej tenisistki. Jej kłopoty z prawem zaczęły się w roku 2009. Wówczas Arantxa Sanchez Vicario otrzymała grzywnę w wysokości 5.2 mln dolarów za niezapłacone podatki. W celu pokrycia należności wzięła ona pożyczkę w Banque de Luxembourg.
Była gwiazda tenisa ponownie próbowała jednak uniknąć spłacania należności. W tym celu, zdecydowała się ona opróżnić swoje konta bankowe, a także sprzedać swoje nieruchomości w Katalonii. Fortel wyszedł jednak na jaw. W roku 2018 dług Vicario urósł do 7.5 mln euro. Prawnicy wspomnianego banku zdecydowali się interweniować.
W roku 2021 sprawa trafiła do prokuratury. Po dokładnym zapoznaniu się z materiałem dowodowym, wymiar sprawiedliwości domagał się ukarania byłej tenisistki karą 4 lat pozbawienia wolności. Ostatecznie sąd zdecydował się ukarać Hiszpankę karą 2 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu. Musiała ona także dokonać uregulowania częściowego spłaconego już długu.
Wyrok nie zakończył problemów legendy. Ze skutkami swoich działań zmaga się aż do teraz
Podczas rozprawy Arantxa Sanchez Vicario tłumaczyła, że nieprawidłowości wynikały głównie z działań powziętych przez byłego męża gwiazdy Josepa Santacanę. To on miał rzekomo zarządzać całym rodzinnym majątkiem.
Wspomniany wyrok nie zakończył problemów byłej tenisistki. Ta pozwała bowiem wspomnianego wyżej Josepa Santacanę, który po spieniężeniu całego jej majątku miał przelać pozyskane w ten sposób środki za granicę. Do dziś 14-krotna mistrzyni wielkoszlemowa boryka się z ogromnymi kłopotami finansowymi.
Radzę sobie dzięki pieniądzom, które pożyczają mi przyjaciele. [...]. Tylko ja wiem, ile wysiłku włożyłam i ile jeszcze muszę włożyć, żeby poprawić swoją sytuację finansową. Sytuacja jest naprawdę bardzo trudna. Nie wiem czy wyjdę z tego do końca życia
Warto przypomnieć, że Arantxa Sanchez Vicario ma na utrzymaniu dwójkę dzieci: 18-letnią córkę Arantxę i 15-letniego syna Leo. Obecnie była liderka rankingu WTA mieszka w Miami, gdzie utrzymuje się głównie z udzielania lekcji gry w tenisa. Niestety ta aktywność zdecydowanie nie pomoże jej w odzyskaniu ogromnego majątku, utraconego przez niewłaściwe decyzje życiowe.












