Właśnie potwierdzono doniesienia ws. Bukowieckiej. To już oficjalne
Po igrzyskach olimpijskich w Paryżu Natalia Bukowiecka przechodziła przez trudne chwile, czego wcale nie ukrywa. Wyjaśniła, co konkretnie działo się w jej życiu i dlaczego było to obciążeniem. Teraz, już pełna energii i radości, oficjalnie rozpoczyna wielkie odliczanie do następnego startu. Ten odbędzie się już lada chwila, i to w Polsce.

Krzysztof Wolsztyński, dyrektor zaplanowanego na piątek 29 maja 8. Memoriału Ireny Szewińskiej, obiecuje, że tegoroczna obsada zapowiada wyjątkowe widowisko. Na listach startowych znajdują się bowiem takie gwiazdorskie nazwiska jak m.in. Jakub Szymański, Pia Skrzyszowska, Piotr Lisek, Klaudia Kazimierska, Maria Andrejczyk oraz Natalia Bukowiecka.
Ta ostatnia z radością potwierdza, że pojawi się w Bydgoszczy. Przy okazji odnosi się do wyjątkowej patronki wydarzenia. "Wielokrotnie byłam porównywana do Ireny Szewińskiej, którą bardzo podziwiam. Tym bardziej cieszę się, że mogę startować w mityngu poświęconym jej pamięci" - mówi.
Trudne chwile u Natalii Bukowieckiej. "Ciężko było z tym się pogodzić"
Przy okazji startującego mityngu w Bydgoszczy magazyn "Gentleman" przypomina rozmowę z Natalią Bukowiecką, w której sportsmenka wypowiadała się o odczuciach towarzyszących jej wokół pobicia długo obowiązującego rekordu Ireny Szewińskiej w biegu na 400 m.
"Wiemy, kim była Irena Szewińska - wybitna postać w polskiej lekkoatletyce. Kiedyś myślałam, że to jest rekord nie do pobicia. 49.28. Gdy pierwszy raz złamałam 50 s, uważałam to za coś niesamowitego. Później, kiedy pobiłam ten rekord, sama byłam w szoku" - wyjaśniała.
Powiedziałam sobie: tak, to jest coś wielkiego, bo po prostu być najlepszą w historii Polski, to naprawdę duże osiągnięcie
Za pobicie obowiązującego od 1976 roku nie otrzymała gratyfikacji finansowej od federacji. Można otrzymać nagrodę pieniężną od sponsorów, ale to też zależy od założeń umowy. Inaczej jest w przypadku rekordu świata. Za taki sukces sportowiec otrzymuje 50 tys. dolarów od World Athletics.
Przy tamtej okazji Bukowiecka wprost przyznała też, że rok poolimpjski (2025) był dla niej trudnym doświadczeniem. O ile 2024 wymagał od niej dużego zaangażowania fizycznego, o tyle później przyszedł czas na większe obciążenie psychiczne.
"Z trenerem od razu założyliśmy, że odpuszczamy fizycznie, będziemy troszkę lżej trenować. Niby to wszystko wiedziałam, ale ciężko było się z tym pogodzić, kiedy się jechało na zawody i wyniki nie były takie, jak bym chciała. Z tego względu ten rok był ciężki psychicznie. Stał pod znakiem nauki, bo nauczyłam się naprawdę dużo" - powiedziała.
Nauczyłam się cierpliwości, pokory, tego, że nie zawsze jest tak, jak byśmy chcieli i że trzeba czasem być dla siebie łaskawym
Konrad Bukowiecki wspiera żonę. Oto co od niego usłyszała
Bez względu na wszystko zawsze może liczyć na wsparcie męża. Konrad Bukowiecki sam jest profesjonalnym sportowcem, więc doskonale rozumie, z czym Natalia mierzy się na co dzień.
Wie, że ze względu na obowiązki zawodowe żona często przebywa na zgrupowaniach. To już ich codzienność, zresztą jest wiele aspektów, w których wypracowali własne, dobrze sprawdzające się, rozwiązania. Jednym z nich jest kwestia finansów,
Mamy wspólne konto, ale mamy też osobne konta, więc myślę, że na nasze przyjemności, wydajemy osobne pieniądze, a gdzieś tam wspólne wydajemy na nasze wspólne wydatki
Ona sama lubi nieraz zaszaleć i wydać pieniądze na przyjemności. Co na to mąż?
"Konrad się śmieje i mówi, że zasłużyłam na to. Kupiłam ostatnio trochę biżuterii i torebkę, ale jeżeli chodzi o Konrada, to oboje lubimy się dobrze ubrać. Myślę, że fajnie czasami nagrodzić po prostu samą siebie za ciężką pracę i za wszystkie wyrzeczenia. Myślę, że najwięcej pieniędzy wbrew pozorom wydaję na jedzenie" - podsumowała Natalia Bukowiecka.









