Wraca mocny przekaz teściowej Lewandowskiego nt. Ukraińców. "Nie do uwierzenia"
Za sprawą nowego wpisu Pawła Usiądka wraca mocny przekaz Marii Stachurskiej dotyczący losu Polaków z rzezi Woli. "Modlili się tylko, że już lepiej wpaść w ręce gestapo niż Ukraińców" - mówiła teściowa Roberta Lewandowskiego. Na zdecydowaną reakcję rodaków nie trzeba było długo czekać. Komentarze mrożą krew w żyłach.

Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego po tym, jak prezydent Ukrainy nadał jednej z jednostek wojskowych tytuł "bohaterów UPA", sprowokowała dyskusję, w którą zaangażowali się także ludzie sportu, w tym Łukasz "Juras" Jurkowski.
"A mógł nazwać sobie tę jednostkę na milion innych sposobów. Dobrze. Niech się niesie teraz po świecie historia" - skomentował na platformie X. Zawtórował mu Marcin "Różal" Różalski.
"Zamiast tego, by ta decyzja połączyła Polaków, że prezydent poszedł w kierunku historii, w kierunku tego, abyśmy nie zapomnieli nigdy, abyśmy nie odpuścili tego, tych rzezi na dzieciach, na kobietach, na starcach. To im to nie pasuje, bo to zaogni wizerunek i stosunki polsko-ukraińskie. Jakie stosunki? Ukraińcy mają tutaj w Polsce wszystko. Mają pieniądze, mają służbę zdrowia, są traktowani lepiej niż Polacy i tak dalej. Co jeszcze mamy im zrobić" - przekazał.
Bardzo dobrze, panie Karolu, prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej, uczyniłeś
W kontekście Ukrainy powraca właśnie mocna wypowiedź Marii Stachurskiej, mamy Anny Lewandowskiej i teściowej "Lewego", na temat rzezi Woli z 1944 roku.
Wraca mocna wypowiedź Marii Stachurskiej. Wspomniała o Ukraińcach
Słowa Marii Stachurskiej postanowił przypomnieć Paweł Usiądek z Konfederacji. "Co musiało się dziać, że niektórzy woleli dostać się w ręce Gestapo, niż Ukraińców? Reżyserka Maria Stachurska (notabene teściowa Roberta Lewandowskiego) opowiada o pracy nad filmem o Stanisławie Leszczyńskiej, położnej z Auschwitz. Nie do uwierzenia" - opisuje, załączając wideo.
To zapis fragmentu rozmowy Stachurskiej u Bogdana Rymanowskiego, sprzed prawie trzech miesięcy. "Jedna z pań opowiadała, jak jej mama została po prostu wyciągnięta z domu na Woli, kiedy była rzeź Woli, i zabrana do obozu" - rozpoczęła teściowa Lewandowskiego, nawiązując do wydarzeń z czasów powstania warszawskiego.
"Co wtedy było nieprawdopodobne i może się to nie spodobać, ale taka była prawda: Cała rodzina została wyprowadzona z domu i modlili się tylko, że już lepiej wpaść w ręce gestapo niż Ukraińców. Bo na Woli była szkoła i część osób kierowana była do Ukraińców. Tam działy się sceny drastyczne" - opisała.
Wielu komentujących potwierdza słowa Stachurskiej. Wyjawiają, że podobne relacje słyszeli z ust swoich przodków. To mrozi krew w żyłach.
Lewandowski szczerze o teściowej. "Mam dobre relacje"
Maria Stachurska, jak sama zresztą wspominała, biografką Stanisławy Leszczyńskiej została trochę wbrew swojej woli. Przy realizacji projektu zmagała się z wieloma wyzwaniami, ale ostatecznie udało się doprowadzić sprawę do końca.
Na premierze "Położnej" w Teatrze Wielkim w Łodzi pojawiła się z córką u boku, a wydarzenie relacjonowały media.
Nie był to wyjątek, gdy Stachurska pojawiła się na czerwonym dywanie. Niecały rok później towarzyszyła Robertowi Lewandowskiemu na Gali Mistrzów Sportu. Ponadto pojawia się na meczach zięcia, zwłaszcza tych w reprezentacji Polski.
Sam "Lewy" wsparcie docenia i publicznie deklaruje sympatię do teściowej. "Z teściową mam dobre relacje. W mojej rodzinie jest dużo kobiet wokół mnie i dobrze mi z tym. Kawałów o teściowej nie opowiadam, zdecydowanie nie" - niegdyś ze śmiechem podsumował temat.










