Wojciech Szczęsny ujawnia prawdę ws. ojca. Milczał o tym latami
Nie jest tajemnicą, że relacje Wojciecha Szczęsnego z ojcem są raczej chłodne, lecz sam bramkarz publicznie nie wypowiadał się szerzej na temat taty. Aż do teraz. W podcaście Grzegorza Krychowiaka wyjawił, jakie uczucia względem Macieja Szczęsnego towarzyszyły mu w czasach dzieciństwa. Kolorowo nie było. Wzruszająco wypowiada się też o własnej rodzinie.

Można odnieść wrażenie, że pasję i talent do piłki nożnej w rodzinie Szczęsnych dziedziczy się w genach. Maciej i Wojciech - ojciec i syn - bronili barw reprezentacji Polski, występując w bramce, a i najmłodszy w rodzinie - Liam - ma mieć zauważalny dryg do futbolu.
W nowym odcinku podcastu Grzegorza Krychowiaka Wojciech Szczęsny przyznaje, że dostrzega w synu bramkarski potencjał, lecz nie ma zamiaru rozwijać go na siłę. Widzi, że chłopca bardziej cieszy gra w polu i nie będzie w to ingerować. Pragnie, by Liam poszedł własną drogą.
Przy wychowywaniu dzieci "Szczena" nie chce podążać śladami ojca. Wyjawia, jak układały się ich relacje. Nie było kolorowo.
Wojciech Szczęsny wprost o ojcu. Czuł lęk
"Prawda jest taka, że cokolwiek tam się między nami działo, to od małego między nami była taka relacja, w której ja się boję ojca, od kiedy pamiętam, do czasu, kiedy jestem dorosłym człowiekiem" - tak o kontaktach z tatą mówi dziś Wojciech Szczęsny.
Najpierw bałem się ojca fizycznie, a potem, jakiekolwiek były problemy, to ja się bałem skonfrontować z nim. I to urosło do takiego poziomu, że w końcu pękło
Maciej Szczęsny był wobec syna bardzo wymagający. Być może to jeden z aspektów, który przyczynił się do późniejszego rozwoju kariery Wojciecha. Należy jednak przy tym pamiętać, że wpływ ten był w pewnym sensie ograniczony, bo panowie nie mieli ze sobą codziennego kontaktu.
Rodzice "Szczeny" rozwiedli się, gdy ten miał zaledwie pół roku. Wojciech został z mamą i babcią w Warszawie. Tymczasem ojciec czynnie grał w piłkę i mieszkał w różnych miastach, więc okazje do interakcji oraz spotkań były ograniczone.
Potem, gdy Maciej już zakończył karierę, Wojciech wyprowadził się za granicę, do Londynu, gdzie grał latami.
"To nie było tak, że ja na co dzień miałem te wymagania. Tylko kiedy tata przyjeżdżał do domu albo kiedy ja jechałem do taty, to zaczynało się u mnie spięcie i to nie było pozytywne doświadczenie" - wspomina.
Te doświadczenia sprawiły, że postanowił sobie jedno. "Obiecałem sobie, że nigdy nie doprowadzę do tego, żeby mój syn się bał, bo tata wraca do domu" - deklaruje.
Wojciech Szczęsny o żonie Marinie i dzieciach: "Największa misja"
Podejście Wojciecha Szczęsnego do rodziny, jakby na przekór tym słabszym relacjom z ojcem, jest bardzo emocjonalne i wrażliwe. Czuje odpowiedzialność za żonę oraz dzieci i to ich porusza dotyka go najbardziej.
Nie ma problemu, kiedy wszyscy krytykują go po słabszym meczu. Dotyka go za to coś innego.
"Jakbym w tym samym momencie zobaczył, jak to przeżywa moja mama, moja żona, moje dzieci, to bym się załamał. Mnie nie rusza to, co ma wpływ na mnie, tylko to, jak moje działania wpływają na moich bliskich. To mnie cholernie dotyka i tego nie umiem się pozbyć" - opowiada.
Myślę, że gra w piłkę mi osobiście nie daje dużo szczęścia, takiej prawdziwej euforii. Nie czuję tego. Ale kiedy widzę reakcję moich bliskich, to tak
Czuje ogromną odpowiedzialność za bliskich. Określa to wręcz sensem swojego życia. "Odpowiedzialność za moją rodzinę jest największą misją, jaką w życiu mam" - podsumowuje.










