Wkrótce finał WOŚP, a tu nagle takie wieści od Owsiaka. To już oficjalne
Wielkimi krokami zbliża się 34. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na licytacje przekazywane są coraz to nowe, atrakcyjne przedmioty. Tymczasem Jerzy Owsiak znienacka spieszy z interesującym dla kibiców komunikatem. Oficjalnie ruszyła aukcja, która ma szansę osiągnąć zawrotną kwotę. Takiej gratki jeszcze nie było.

Już niebawem 34. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, która od lat 90-tych gra nieprzerwanie pod batutą Jerzego Owsiaka, co roku bijąc rekordy finansowych zbiórek. W zeszłej edycji uzbierano 289 068 047,77 zł. To wszystko dzięki hojności darczyńców i wielkim sercom także gwiazd sportu. Fundację wspierają m.in. Iga Świątek, Robert Lewandowski, Kamil Stoch i Agnieszka Radwańska. Do tak zacnego grona dołącza teraz ktoś jeszcze.
Wyjątkowy przedmiot na aukcji WOŚP. To już oficjalne
Na tygodnie przed zaplanowanym na 25 stycznia finałem charytatywnej akcji Jerzy Owsiak i WOŚP spieszą z oficjalnym komunikatem, który może zainteresować kibiców, a szczególnie fanów sportów motorowych. Okazuje się, że na aukcję wystawiony zostaje kombinezon wyścigowy Romana Bilińskiego. Na ten moment licytacja opiewa na kwotę ponad 4 tysięcy złotych, ale potrwa do 5 lutego, więc suma z pewnością jeszcze wzrośnie.
Kombinezon od Bilińskiego to nie lada gratka. Wszak to przedmiot podarowany przez pierwszego Polaka w historii, który został zakontraktowany do startów w Formule 2, będącej zapleczem F1. 21-latek w sezonie 2026 wystąpi w barwach ekipy DAMS.
"Ten kombinezon to nie tylko element wyścigowego sprzętu. To symbol marzeń, odwagi i tysięcy godzin ciężkiej pracy. Roman Biliński zakładał go, walcząc o każdą setną sekundy na światowych torach, a dziś przekazuje go na WOŚP, by wspólnie walczyć o coś jeszcze ważniejszego: zdrowie i życie innych. Licytując ten kombinezon, zabierasz ze sobą kawałek sportowej historii i dokładasz swoją cegiełkę do największego wyścigu dobra. Bo prawdziwe zwycięstwa zaczynają się od serca" - opisano na licytacji WOŚP.
Biliński, choć urodził się poza granicami naszego kraju, ma polskie korzenie. Jego dziadkowie od strony taty byli Polakami, lecz w czasie II wojny światowej wyjechali z ojczyzny i osiedli w Wielkiej Brytanii. To właśnie tam urodził się Roman. Tak czy inaczej, posiada on polskie obywatelstwo, jeździ z polską licencją wyścigową i to właśnie pod biało-czerwoną flagą ściga się na torze.












