Rozenek-Majdan potwierdziła doniesienia ws. syna. Prosi już tylko o jedno
Małgorzata Rozenek-Majdan pojawiła się ostatnio w "Dzień Dobry TVN", gdzie opowiedziała o swoim mijającym roku i planach na najbliższe święta. Żona Radosława Majdana w pewnym momencie mocno się rozgadała i niespodziewanie zaczęła mówić o swoim najstarszym synu. Ten miał bowiem do niej już tylko jedną prośbę.

Ten rok bez wątpienia był dla Małgorzaty Rozenek i jej męża Radosława Majdana bardzo intensywny. Małżonkowie mieli wszak ręce pełne roboty w pracy, a tu jeszcze doszła przeprowadzka do nowego domu.
Na szczęście wszystko się udało, choć nie brakowało problemów po drodze, dzięki temu Majdanowie spędzą święta już w wymarzonej rezydencji.
"To będą piękne święta, bo będziemy spędzać je w Polsce, z moimi rodzicami i z naszą rodziną" - wyznała w "Dzień Dobry TVN".
Rozenek-Majdan potwierdziła doniesienia ws. syna. Odkryła prawdę. To jednak nie były plotki
Jak się jednak okazuje, nie tylko z tego powodu spędzą końcówkę roku w kraju. Gwiazda zdradziła, że wpływ na to miał telefon od najstarszego syna, który studiuje w Paryżu. Stanisław poprosił swoją mamę bowiem tylko o jedno:
"Mój najstarszy syn, jak w sierpniu wyjechał na studia, to do tej pory jeszcze nie przyjechał, więc prosił tylko, abym nie wpadała na pomysł wyjazdu gdzieś, bo on chce do domu" - potwierdziła doniesienia przejęta Małgorzata, po czym dodała:
"Nasze święta będą bardzo rodzinne i wprost nie mogę się ich doczekać, bo to jest taki prawdziwy moment powrotu do dzieciństwa. Niezależnie od tego, ile ma się lat. Ja naprawdę, jak wracam do rodziców i wyciągam te same bombki, jest ten sam zestaw porcelany. Są te same dania. Naprawdę czuję się wtedy jak dziecko i jestem bardzo wdzięczna moim rodzicom za to, że tak przez całe moje życie przeprowadzili mnie przez tę magię świąt, nie pozbawiając mnie tego niesamowitego klimatu".
Rozenek-Majdan pełna obaw. W święta jednak nie chce zaprzątać sobie nimi głowy
W dalszej części przyznała, że "ma pewne obawy związane z nadchodzącym rokiem", ale chodzi głównie o sprawy, na które nie ma wpływu. Teraz jednak nie chce myśleć o tym, co dzieje się na świecie. Stara się doceniać to, co ma, bowiem doskonale zdaje sobie sprawę, jak wielkie ma szczęście.
"Święta to taki czas, kiedy nie chcę się martwić. My, mamy, martwimy się każdego dnia, a święta to jest taki moment, kiedy pozwalam sobie się nie martwić. (...) Ale też staram się bardzo docenić siebie, swój dom i swoją rodzinę. Mnie się bardzo dużo udało osiągnąć w tym roku. Dowieźliśmy naszą rodziną projekty, na których nam zależało. Z wielką ufnością i nadzieją patrzę na przyszły rok" - podsumowała żona byłego piłkarza.









