Wielkie zaskoczenie w Słowenii. Domen Prevc idzie w ślady Adama Małysza
Domen Prevc ma za sobą kolejny naprawdę udany sezon, a teraz znów jest o nim głośno. 26-latek otrzymał nie lada wyróżnienie - podczas tegorocznej edycji biegu Wings for Life zasiądzie za kierownicą wozu pościgowego. W Polsce tę funkcję od blisko dekady sprawuje Adam Małysz.

Domen Prevc ma za sobą naprawdę udane dwa sezony Pucharu Świata. W przeciągu zaledwie kilkunastu miesięcy Słoweniec skompletował "wielkiego szlema" w skokach narciarskich, zdobywając złoto olimpijskie, mistrzostwo świata, mistrzostwo w lotach, wygrywając Turniej Czterech Skoczni oraz Kryształową Kulę. Jak niebywałe jest to osiągnięcie świadczy fakt, że do tej pory zrobili to jedynie dwaj skoczkowie - Matti Nykaenen i wspomniany wcześniej Prevc.
Domen Prevc jak Adam Małysz. Ważne zadanie dla słoweńskiego skoczka
Choć sezon już dawno dobiegł końca, o 26-letnim mistrzu olimpijskim znów zrobiło się głośno. Portal "siol.net" przekazał, że Domen Prevc wcieli się w rolę kierowcy pościgowego podczas tegorocznej edycji biegu charytatywnego Wings for Life.
"To wydarzenie tworzy wyjątkowy klimat, dobrą kulturę, która jednoczy wielu ludzi i zbiera duże fundusze, dzięki czemu możliwe jest kontynuowanie prac nad rozwiązaniami dla osób z problemami z rdzeniem kręgowym. Dlatego ważne jest, abyśmy wszyscy wnieśli w to swój wkład" - ogłosił skoczek (cytat za siol.net).
Co ciekawe, 26-latek pierwotnie planował wystartować w biegu - wykupił nawet dwa pakiety startowe, później jednak otrzymał ofertę prowadzenia wozu pościgowego i nad podjęciem decyzji nie zastanawiał się długo. "To będzie trochę inne niż normalne jazda za kierownicą, ale też ciekawe. Zachęcam ludzi do przekraczania własnych granic podczas zawodów, może nawet pobicia własnego rekordu" - powiedział.
Tym samym Słoweniec dołączy do Adama Małysza, który od kilku już lat ściga uczestników podczas biegu Wings for Life w Poznaniu. On sam w pierwszych edycjach startował jako biegacz, a dopiero potem zasiadł za kierownicę wozy pościgowego. "Orzeł z Wisły" nie ukrywa, że na tegoroczną edycję imprezy czeka z niecierpliwością. "Przede mną dziewiąty raz za kierownicą. To za każdym razem jest dla mnie coś specjalnego, bo i ta impreza jest wyjątkowa" - wyznał (cytat za Przeglądem Sportowym).











