W listopadzie 2023 roku Belinda Bencic ogłasza, że spodziewa się dziecka. Urodziła w kwietniu 2024 r. Jej kariera sportowa zatrzymała się na 14 miesięcy, ale ponownie nabiera tempa. Szwajcarka wróciła na korty w październiku, jej wyniki są coraz lepsze, choć to mało powiedziane - na trwającym Wimbledonie dopiero po raz czwarty w życiu osiągnęła poziom ćwierćfinału Wielkiego Szlema. Wcześniej miało to miejsce tylko na US Open, dokładnie w 2014, 2019 i 2021 roku.
Jest świetnym przykładem na to, że można pogodzić wyczynowy sport z macierzyństwem. W lutym sięgnęła po swój 9. tytuł WTA, pokonując w finale w Abu Zabi Ashlyn Krueger.
Jestem zaskoczona, że dobre wyniki wracają tak szybko
Przyznała niedawno, że teraz trenuje mniej niż w przeszłości, ale za to w bardziej efektywny sposób.
W Londynie wyeliminowała już Alycię Parks, Elsę Jacquemot, Elisabettę Cocciaretto i Jekaterinę Aleksandrową.
Polak znowu zwycięski na Wimbledonie. Ćwierćfinał już na horyzoncie
Jak przypomina Polska Agencja Prasowa, ostatnią mamą-tenisistką, która wygrała turniej wielkoszlemowy, jest Kim Clijsters. Belgijka trzy z czterech tytułów tej rangi zdobyła już po powrocie - US Open 2009, 2010 i Australian Open 2011 (urodziła w lutym 2008 r.).
- Trudno jest opuścić tour, aby założyć rodzinę. Jest tak wiele kobiet, które chcą to zrobić, gdy czują, że ich zegar biologiczny tyka, ale które też mówią sobie, że grają w tenisa od 20 lat lub dłużej, ciężko pracowały, aby osiągnąć ten poziom i rywalizować w Wielkich Szlemach - cytuje PAP wypowiedź Belgijki z marcowego odcinka podcastu The Sit-Down.
Jak przytacza wspomniana agencja, spośród 128 tenisistek z głównej drabinki tegorocznego Wimbledonu dziewięć jest matkami.
Widzi Igę Świątek wygrywającą Wimbledon. "Duże szanse, sporo przesłanek"













