Tusk zapowiedział walkę z cenami paliw, Wardęga reaguje. Nie gryzł się w język
- Dzięki rządowemu pakietowi obniżek cen paliw CPN (Ceny Paliw Niżej) kierowcy zaoszczędzą ok. 60 zł przy tankowaniu 50-litrowego baku - mówił we wtorek Donald Tusk. Na zapewnienia premiera Polski dzień później postanowił zareagować znany twórca internetowy Sylwester Wardęga. Z jego ust padły naprawdę mocne słowa. - Mnie śmieszy - rozpoczyna.

Napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie odbija się szerokim echem praktycznie na całym świecie. Wojna pomiędzy Iranem a Stanami Zjednoczonymi i Izraelem bezpośrednio uderza w przemysł naftowy, przez co ceny za paliwo na giełdach światowych notują dość dynamiczne wahania.
Sytuacją w ostatnim czasie zainteresował się Donald Tusk, który zapowiedział we wtorek, że "dzięki rządowemu pakietowi obniżek cen paliw CPN (Ceny Paliw Niżej) kierowcy zaoszczędzą ok. 60 zł przy tankowaniu 50-litrowego baku".
Od tego samego dnia obowiązują także ceny maksymalne poszczególnych materiałów pędnych: litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 6,16 zł, benzyny 98 - 6,76 zł, a oleju napędowego - 7,60 zł. Ponadto zmianie uległ także VAT na paliwa, który został zmniejszony do 8 proc.
Wardęga nie pozostawił złudzeń ws. działań Tuska. Chodzi o ceny paliw. "Śmieszy mnie"
Były zawodnik i konferansjer FAME MMA Sylwester Wardęga w trakcie jednej ze swoich ostatnich transmisji na żywo postanowił zareagować na wspomniane przez rząd obniżki cen. Influencer nie ukrywał, że brak w nim przesadnego optymizmu, a nawet zaznaczył swoje dość krytyczne spojrzenie na całą sytuację.
- Mnie śmieszy ta obniżka cen, ta niby obniżka cen paliwa, gdzie tak naprawdę chodzi o podatek. Przedsiębiorca to nie odczuje takiej obniżki, więc ceny i tak za jakiś czas wzrosną wszystkich produktów. Wiadomo - paliwo też transport. Ciekawe, jak będą to później tłumaczyć - powiedział.
Influencer wskazuje, że obniżka opiera się tylko na podatku VAT, a nie na cenie samego paliwa. Jego zdaniem koszty transportu dla firm wcale nie spadną, bowiem te i tak rozliczają się na podstawie kwoty netto za paliwo, która w dalszym ciągu pozostanie wysoka.
Wardęga, przyjmując powyższy sposób myślenia, zapowiada także, że za pewien czas obywatele odczują negatywne skutki zmian podjętych przez rząd w postaci wyższych cen wszystkich innych produktów i usług. Skoro właściciele firm i tak w dalszym ciągu będą ponosić ogromne koszty transportu swoich towarów i usług, to w trosce o przetrwanie na rynku zrekompensują je sobie wzrostem cen świadczonych dóbr.












