Tomasz Fornal wyjawił ws. przyszłości. Jednoznaczna odpowiedź
Tomasz Fornal walczy wciąż o mistrzostwo ligi tureckiej i oczekuje z niecierpliwością na starcie w półfinale Ligi Mistrzów. Póki jest w Turcji, postanowił też nagrać kolejnego vloga z serią pytań i odpowiedzi. Wyjaśnił w nim niektóre palące kwestie, jak choćby jego powrót do Polski. W pewnym momencie pojawiło się jednak pytanie o jego przyszłość, a konkretnie przyszłość jego projektu.

Fornal bardzo lubi kontakt ze swoimi fanami. Prowadzenie vloga na tyle mu się spodobało, że teraz dzielnie walczy o kolejnych subskrybentów i marzy mu się zobaczyć ich na swoim kanale 100 tys. Do tego jednak jeszcze daleka droga - póki na bieżąco śledzi go 47 tys. osób.
Tomasz Fornal zapytany o przyszłość swojego projektu
Ten sezon Tomasz Fornal spędził w Turcji w drużynie Ziraatu Bankasi Ankara. Jego zespół wciąż walczy o krajowe mistrzostwo, a także o Ligę Mistrzów. W półfinale tych rozgrywek zmierzy się z Aluronem CMC Warta Zawiercie. Pozostałymi półfinalistami są PGE Projekt Warszawa i Sir Safety Susa Perugia.
To właśnie przed wyjazdem do Turcji Tomasz Fornal zdecydował się na rozpoczęcie ciekawego projektu, czyli swoich vlogów. Polski przyjmujący stwierdził, że zacznie nagrywać vlogi, na których będzie pokazywał swoje życie. Teraz wiadomo, co dalej z kontynuacją tego pomysłu.
Tomasz Fornal o przyszłości vloga
Podczas sesji pytań i odpowiedzi, którą zorganizował Fornal na swoim vlogu, padło pytanie o to, czy zamierza kontynuować tę przygodę. "Czy masz w planie w przyszłym sezonie nagrywać również vlogi? Brzmiało to jak pożegnanie" - napisał mu jeden z fanów. Fornal od razu wyjaśnił.
Przedstawił to po swojemu - oświadczył, że dopóki wciąż ma "zajawkę" na nagrywanie i dopóki same vlogi go cieszą, dopóty będzie je nagrywał. Utrzymywał, że jak na razie ten stan wciąż się utrzymuje.
"Sprawia mi to przyjemność. Lubię to, więc dopóki będzie mi to sprawiało przyjemność i będę to chciał robić i będę z tego czerpał fun i frajdę, nie będę tego robił na siłę, to będę to robił" - wyjaśnił.
"Może się to skończy za tydzień, bo mi się nie będzie chciało kamery wyciągnąć. Może się to skończy za pięć lat albo za dziesięć lat. Wiecie, nigdy nie wiem. Dopóki te viewsiki są całkiem fajne i mi sprawiają satysfakcję i mi się to podoba, że ktoś to mimo wszystko ogląda i sobie z tego czerpie i korzysta, to mi to sprawia przyjemność" - doprecyzował. Przyznał, że pod względem finansowym zarabia troszkę na kanale, ale to nie są sumy, które cokolwiek zmieniłyby w jego życiu, więc nagrywa przede wszystkim dla zabawy.
Na koniec przyznał, że zastanawiał się nad tym, jak rozwiązać to w reprezentacji, bo tam również chciałby zabrać ze sobą kamerę. Może się okaże, że pójdzie w ślady Krzysztofa Ignaczaka, który przez lata raczył polskich kibiców siatkówki swoim vlogiem reprezentacyjnym "Igłą szyte".












