Tomasiak wyznał wprost ws. religii. A teraz ksiądz ogłasza, coś niebywałego
Kacper Tomasiak niejednokrotnie dawał już świadectwo wiary i wprost mówił o swoim podejściu do Boga oraz religii. Jego postawę i zachowanie komentuje ksiądz Edward Pleń, którzy miał okazję osobiście poznać skoczka podczas zimowych igrzysk olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. W pamięci zapadł mu zwłaszcza moment, w którym 19-latek wszedł na mszę świętą. Duchownemu od razu w głowie pojawiła się niebywała myśl.

Kacper Tomasiak i słowem i czynem udowadnia, że wiara w Boga jest jego fundamentem oraz życiowym drogowskazem. Ma poczucie, że sukces i bezpieczeństwo na skoczni zawdzięcza właśnie Opatrzności. "Zawsze w takich najważniejszych momentach zazwyczaj wszystko się dobrze układa. Mam odczucie, że to nie tylko kwestia szczęścia, ale czegoś większego, co mi pomaga z boku" - mówił w "Dzień dobry TVN" już po powrocie z zimowych igrzysk olimpijskich Mediolan-Cortina 2026.
Czasem jak zdarzały się niebezpiecznie wyglądające upadki, to raczej praktycznie bez szwanku z tego wychodziłem
Swoje medale olimpijskie ofiarował Bogu. Jeszcze w Predazzo pojawił się na mszy świętej odprawianej przez duszpasterza sportowców, księdza Edwarda Plenia. Indywidualne srebro i brąz (na tamten moment było jeszcze przed konkursem duetów) złożył na ołtarzu. W trakcie celebracji Kacper otrzymał też ważną rolę. "Skoro jest lektorem, to nie mogło być inaczej. Czytał nam na mszy świętej" - opowiadał później Interii Sport duchowny.
Teraz ksiądz Pleń raz jeszcze zabrał głos. Opowiedział o swoich odczuciach po tym, jak 19-letni skoczek narciarski wszedł na mszę. Poruszył też temat rodziny Tomasiaków.
Ksiądz ujawnia ws. Kacpra Tomasiaka. "Jakiś anioł chyba przyszedł"
Pleń i Tomasiak poznali się w Predazzo, w trakcie igrzysk olimpijskich. "Sobota, konkurs wieczorem, jest msza święta w południe. Wszedł Kacper. Ja tak do siebie mówiłem: 'Jakiś anioł chyba przyszedł'. I po mszy taką mieliśmy okazję porozmawiać" - zrelacjonował kapelan dla Studia Częstochowa.
Gdy skoczek ofiarował medale Bogu, ksiądz był tym gestem poruszony. "To było dla mnie gigantyczne świadectwo, że ten 19-letni młody człowiek ma taki bardzo mocny fundament" - wyznał.
Dopytał Kacpra, skąd się to bierze. Okazało się, że jego głęboka wiara ma źródło w rodzinie. Bliscy wspierali go zresztą we Włoszech. Ksiądz Pleń miał sposobność z bliska obserwować ich niezwykłą, pełną szacunku, poruszającą relację. "I Kacper mnie oczarował, i oczarowała mnie jego rodzina. Jest spokojna, niczym nie wyróżniająca się. Wyróżniła się dopiero na igrzyskach przez medale Kacpra. Tak na dobrą sprawę, te trzy medale zdobyła rodzina Tomasiaków" - ocenił. "Rodzice byli na dalszym planie, ale tak naprawdę byli bardzo blisko syna. I on tę energię czerpał z tych pięciu serc, bo troje rodzeństwa i dwoje rodziców" - opisał.
Rodzice naszego multimedalisty olimpijskiego zaangażowani są we wspólnotę Domowy Kościół Ruchu Światło-Życie, o czym mówił ks. prałat Marcin Aleksy, proboszcz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bielsku-Białej.
"Już w rodzinie [Kacper Tomasiak] uczył się wzajemnych relacji z ludźmi, ale i z Panem Bogiem. Cała rodzina uczestniczy w życiu Kościoła, przystępuje regularnie do sakramentów świętych, on sam razem ze swoim bratem jako uczestnik wspólnoty ministrantów wyjeżdżał na różne imprezy organizowane przez parafię. To tam kształtowała się, w jakiejś mierze, postawa i duchowość Kacpra, co dzisiaj owocuje" - podsumowywał w programie "Kościół z bliska" na antenie TVP Warszawa.














