Tomasiak wprost ws. Kościoła, ogłosił publicznie. Poruszenie na całą Polskę
Kacper Tomasiak poruszył całą Polskę nie tylko olimpijskimi sukcesami, ale i swą skromnością oraz podejściem do wiary. Jeszcze w trakcie igrzysk wziął udział w mszy świętej, podczas której dziękował Bogu za medale. Teraz zapytano go o zaangażowanie w życie wspólnoty Kościoła. Publicznie ogłosił, co dzieje się u niego w tym aspekcie. W tle wyznanie księdza na temat jego rodziców.

Wielkie poruszenie nad Wisłą wywołały nie tylko same wielkie sukcesy Kacpra Tomasiaka na zimowych igrzyskach olimpijskich Mediolan-Cortina 2026, lecz także kulisy osiągnięć i fakty, jakie wyszły w temacie życia osobistego oraz duchowego skoczka narciarskiego. Okazało się bowiem, że 19-latek jest mocno zaangażowany w życie Kościoła. Przed jego startami we Włoszech wspierali go m.in. koledzy z Duszpasterstwa Liturgicznej Służby Ołtarza Diecezji Bielsko-Żywieckiej. Sportowiec od lat jest lektorem, służy do mszy świętych i bierze udział w życiu wspólnoty. Jego świadectwo wiary i niezłomność mogą imponować.
Jeszcze podczas pobytu we Włoszech młody sportowiec wziął udział w mszy dziękczynnej sprawowanej przez księdza Edwarda Plenia, opiekuna duchowego olimpijczyków. Medale złożył na ołtarzu i dziękował Bogu za sukces na skoczni.
A już po powrocie do Polski, przy okazji odwiedzin w studiu "Dzień dobry TVN", odpowiedział na pytanie Marcina Prokopa, który dociekał, czy wiara jest ważna w życiu Kacpra. "Myślę, że na pewno tak. Jednak zawsze w takich najważniejszych momentach zazwyczaj wszystko się dobrze układa" - opowiadał skoczek.
Mam odczucie, że to nie tylko kwestia szczęścia, ale czegoś większego, co mi pomaga z boku
Teraz temat niejako powraca. Tomasiak po raz kolejny krótko wypowiedział się na temat swojego zaangażowania w życie Kościoła. Nawiązał przy tym do ostatnich świąt wielkanocnych.
Kacper Tomasiak zapytany o udział w życiu wspólnoty Kościoła
Kacper Tomasiak już oficjalnie, razem z innymi medalistami olimpijskimi, odebrał nagrody na uroczystej gali w siedzibie Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Po wszystkim porozmawiał chwilę z dziennikarzami. Dociekano, jak teraz - po tak spektakularnym sukcesie - wygląda jego codzienność i czy ma czas, by m.in. angażować się w służbę liturgiczną, zwłaszcza ostatnio, w trakcie Triduum Paschalnego.
Skoczek zasygnalizował, że wiara wciąż jest dla niego ważna i zawsze znajdzie się dla niej przestrzeń. "Akurat teraz nie mam za bardzo wolnego czasu, ale gdzieś tam zawsze staram się coś pomóc. Ale raczej mało mam czasu" - przekazał, cytowany przez Sport.pl.
Życie blisko Kościoła jest dla niego naturalne, wszak to centrum, wokół którego toczy się codzienność całej jego rodziny. Rodzice zaangażowani są we wspólnotę Domowy Kościół Ruchu Światło-Życie, o czym mówił ks. prałat Marcin Aleksy, proboszcz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bielsku-Białej.
"Już w rodzinie uczył się wzajemnych relacji z ludźmi, ale i z Panem Bogiem. Cała rodzina uczestniczy w życiu Kościoła, przystępuje regularnie do sakramentów świętych, on sam razem ze swoim bratem jako uczestnik wspólnoty ministrantów wyjeżdżał na różne imprezy organizowane przez parafię. To tam kształtowała się, w jakiejś mierze, postawa i duchowość Kacpra, co dzisiaj owocuje" - opowiadał w programie "Kościół z bliska" na antenie TVP Warszawa.
Tak teraz wygląda życie Kacpra Tomasiaka. "Czasu jest trochę mniej"
Sam Kacper Tomasiak, teraz przyznał, że minione święta były dla niego chwilą na złapanie oddechu. "Ciągle przydarzają się sytuacje pozasportowe, więc czasu wolnego jest trochę mniej. Wcześniej czasu wystarczało na różne rzeczy, a teraz już jest wszystko tak wypełnione, że brakuje czasu na odpoczynek. Chociaż w święta na pewno trochę się odpocząć udało" - wyjaśnił.
W nowej rzeczywistości - przy spotkaniach z dziennikarzami i kibicami oraz udziale w reklamach - nie czuje stresu, choć czasem szum wokół niego bywa męczący. Mimo dużej rozpoznawalności absolutnie nie unika jednak spotkań z ludźmi. Czasem zdarza mu się schować głowę w kaptur albo ukryć twarz za okularami przeciwsłonecznymi, ale nie w celu zamaskowania, a w normalnych codziennych sytuacjach.
"Po prostu jest jak trochę zimniej, to bywa, że kaptur zakładam, a w okularach przeciwsłonecznych też czasami chodzę. Nie jest to spowodowane chęcią ukrywania się - tak było już przed sukcesami" - podsumował.














