To on wyjawił prawdę o Lewandowskim, wcześniej pokochali go kibice. Dlaczego warto przeczytać historię o Raphinhi?
W rzeczywistości, w której - wedle badań - wielu młodych Polaków unika aktywności fizycznej, a wskaźnik otyłości polskich dzieci rośnie w zastraszającym tempie, potrzeba wzorców i sportowych bohaterów, z którymi można się utożsamiać. Historię, w której młodzi mogą przejrzeć się jak w lustrze, niesie przykład Raphinhi. Ciekawą i inspirującą opowieść o jego życiu oraz piłkarskiej pasji wiodącej na szczyt snuje Tomasz Brożek w książce "Raphinha. Sportowi Giganci". Nie brakuje tam wątków polskich, w tym ciekawej anegdoty związanej z Robertem Lewandowskim.

Z danych pozyskanych w międzynarodowym badaniu Global Matrix 4.0 dotyczącym aktywności fizycznej dzieci i młodzieży płyną alarmujące wnioski. Wynika z nich, że zaledwie 17 procent dzieci w Polsce regularnie uprawia sport. To niepokojące zwłaszcza w kontekście rosnących wskaźników otyłości wśród młodych. Polskie dzieci mają tyć najszybciej w Europie.
Tym, co może pomóc w promocji codziennego ruchu, obudzić zamiłowanie do sportu, a tym samym wpłynąć na zdrowe nawyki, utrzymanie prawidłowej masy ciała i dobrego zdrowia, jest stawianie młodzieży wartościowych wzorców.
Motywować mogą zatem sportowe historie m.in. Igi Świątek, Roberta Lewandowskiego, Kamila Stocha, Aleksandry Mirosław, Ewy Pajor, Bartosza Kurka, Natalii Bukowieckiej i Julii Szeremety. Inspiracją będą też losy zagranicznych sportowców, w tym Raphinhi, piłkarza Barcelony, który dzięki uporowi i wierze we własne możliwości wyrwał się z brazylijskiej "dzielnicy nędzy" i dotarł na zawodowy szczyt. Jego drogę opisuje Tomasz Brożek w książce "Raphinha. Sportowi Giganci", jednej z serii "Giganci Piłki". Lektura kierowana jest przede wszystkim do dzieci i młodzieży, ale jej treść będzie bliska niejednemu dorosłemu.
"Raphinha. Sportowi Giganci", czyli lekcja o tym, jak uwierzyć w siebie
W tej historii jest wszystko, co porusza serce, wlewając w nie trochę nadziei i wiary. Na tych nieco ponad 150 stronach biograficznej książki "Raphinha. Sportowi Giganci" przekonujemy się, czym jest i w czym tkwi siła rodziny, odbieramy też lekcję empatii, pokory i parciu do przodu, mimo zwątpienia i kłód rzucanych pod nogi.
Wielu młodych sportowców może przejrzeć się w tej opowieści niczym w lustrze. Oto mamy kilkuletniego Raphinhę, a właściwie Raphaela Diasa Belloliego, pochodzącego z biednych brazylijskich faweli, który razem z tatą z ekscytacją ogląda w telewizji mecze piłkarskie i w głębi duszy marzy, by kiedyś zagrać na tych odległych stadionach, przed wielotysięczną publiką.
Mamy happy-end, bo - jak wiadomo - Raphinha dotarł na szczyt. Dziś gra w Barcelonie i reprezentacji Brazylii, coraz poważniej rozważa się też jego kandydaturę w kontekście prestiżowej Złotej Piłki. Ale droga ta była wyboista.
Nie nadajesz się do gry w piłkę
"Zostałem odrzucony przez szkółki piłkarskie więcej razy, niż byłbym w stanie zliczyć" - Tomasz Brożek przytacza słowa samego piłkarza dla "The Players Tribune". Dobór cytatu to zapewne nie przypadek, a niejako wyraz wsparcia dla młodych czytelników, którzy nieraz mierzyli bądź zmierzą się z trudnym uczuciem odtrącenia. Historia Raphinhi pokazuje, że nawet jeśli inni oceniają nas negatywnie i nie pokładają w nas wiary, to tylko ich opinia, niekoniecznie musi mieć coś wspólnego z faktami. Nie można w siebie zwątpić, nawet gdy inni w nas zwątpili.
W życiu Raphinhi zdarzały się chwile, w których chciał się poddać i zrezygnować z realizacji piłkarskich pragnień. Brożek opisuje moment, w którym historia mogła potoczyć się inaczej niż w rzeczywistości. Po tym, jak Brazylijczyk doznał kontuzji, nie mógł wrócić do swojego ówczesnego zespołu, Avai FC. Wykonał wówczas telefon do mamy, a jej krótki, acz zdecydowany komentarz, szybko otrzeźwił młodego zawodnika i sprawił, że chłopak porzucił ponure myśli o zawieszeniu butów na kołku.
I dobrze, bo dziś Raphinha może inspirować innych. Futbol był jego ucieczką przed trudną codziennością, lekcją budowania przyjaźni i międzyludzkich relacji, ale także dowodem na to, że spełnienie marzeń wiąże się nie tylko z zyskami, ale i stratami. O tych drugich mówi się rzadziej, a są przecież realne. Poznajmy kulisy wielkiej piłki i tego, z czym muszą zmagać się profesjonalni zawodnicy, dla których konieczność aklimatyzacji w nowych miejscach, nauki języka, radzenia sobie z presją, trudnymi emocjami, doświadczeniem porażki i negatywnymi ocenami są chlebem powszednim.
Polskie tropy w książce o Raphinhi. Był w szoku, gdy zobaczył, co robi Lewandowski
W książce "Raphinha. Sportowi Giganci" czytelnik może też ruszyć tropem... polskich akcentów. Tych naliczyłam aż siedem. Niech większość z nich pozostanie tajemnicą do samodzielnego odkrycia. Wspomnę tylko o tym najbardziej oczywistym, czyli o nazwisku Roberta Lewandowskiego.
"Lewego" i Raphinhę dzieli osiem lat, ale łączy znacznie więcej. Obaj zasilili szeregi Barcelony w tym samym czasie - latem 2022 roku. Zakolegowali się i dziś młodszy piłkarz dość chętnie korzysta z doświadczenia i rad Polaka.
Tomasz Brożek przytacza wypowiedź Brazylijczyka na temat Lewandowskiego. Okazuje się, że Robert wręcz zszokował kolegę formą oraz profesjonalnym podejściem do zawodu.
"Powiem ci prawdę. Ponieważ jest starszym facetem, spodziewałem się po nim mniej. Ale każdy trening, który wykonuje, jest niesamowity. Zawsze daje z siebie wszystko. Dużo biega, pomaga w kryciu, dobrze porusza się w polu karnym, świetnie główkuje, kończy akcje obiema nogami... to niesamowite! Widzisz siebie w wieku 25 lat, ciężko pracującego, i myślisz, że jesteś w najlepszej formie, a potem patrzysz na faceta w wieku 34 lat, który stara się być najlepszy każdego dnia. To robi na tobie wrażenie" - miał mówić Raphinha w "Globo".
W książce przypomniane są też wspólne statystyki boiskowe obu piłkarzy, a także ich głośne ciekawe interakcje, w tym pewien żart z "Lewego", o który swego czasu publicznie pokusił się Raphael.

Raphinha: Opowieść niczym lustro
"Raphinha. Sportowi Giganci" to książka przystępna młodzieży zarówno w formie (duże litery, optymalne podrozdziały, dobrze podzielony tekst, czytelne grafiki, duże zdjęcia, lekkie pióro autora), jak i w treści.
Dostajemy uniwersalną opowieść, z którą da się identyfikować. Wnioski płynące z lektury mogą być lekcją, jak radzić sobie z przeciwnościami losu nie tylko w sporcie, ale w ogóle w życiu. Płynie z niej również jasny przekaz - sukces nie przychodzi od razu, warto na niego konsekwentnie i wytrwale pracować, wierzyć w siebie, a przy tym doceniać dobrych i przychylnych nam ludzi. Wszak codziennie na życiowej drodze może stanąć ktoś, kto odmieni nasz los na zawsze.














