Tak wygląda lista nad łóżkiem w pokoju Chwalińskiej. Ostatni punkt porusza
Marcela Chwalińska, mama Mai, pokazała w telewizji listę, jaką córka stworzyła i zawiesiła nad swoim łóżkiem w domu rodzinnym. Składa się ona z jedenastu punktów. Wśród celów są m.in. pozycja numer 1 w rankingu WTA, złoto olimpijskie, skompletowanie karierowego wielkiego szlema oraz założenie rodziny. Porusza zwłaszcza ostatni punkt zanotowany przez tenisistkę.

Przygoda Chwalińskiej ze sportem rozpoczęła się lata temu od Talentiady. Jej dar szybko zauważył trener Paweł Kałuża, który zachęcił Maję, by spróbowała sił w tenisie. Na pierwszy turniej pojechała z nią mama.
Dzień był pochmurny, brzydki, nie chciało mi się jechać, ale jak dziecko powiedziało: 'Mamuś, jedziemy', to mama pojechała
Marcela Chwalińska zaprosiła reporterkę wraz z kamerą do pokoju Mai w rodzinnym domu w Dąbrowie Górniczej. Uwagę zwraca przede wszystkim kartka oprawiona w ramkę i powieszona nad łóżkiem. Nie jest to zwykły obrazek.
Lista życiowych zadań Mai Chwalińskiej. 11 ważnych punktów
Okazuje się, że dawno temu Maja stworzyła listę z planami na przyszłość. Składa się ona z jedenastu punktów i wisi na ścianie nad jej łóżkiem. W materiale telewizyjnym mama tenisistki pokazała, co ta kiedyś sobie zapisała:
- Być pierwsza w singlu na świecie
- Wygrać wszystkie cztery wielkie szlemy
- Wygrać złoto olimpijskie
- Założyć rodzinę
- Mieć dom
- Mieć psa/y
- Nauczyć się angielskiego i jeszcze jednego języka
- Nauczyć się grać na instrumencie
- Zdać prawo jazdy
- Zdać maturę
- Pomagać innym przez sport
"Pomalutku odfajkowujemy jej plany. Ona jest zadaniowcem, a nawet bym powiedziała, że aż za bardzo. Planuje sobie i musi to realizować" - opowiada Marcela Chwalińska.
I sygnalizuje, że sport zawsze był w centrum życia córki. "W dzieciństwie powiedziała, że gdyby jej nie wyszło z tenisem, to ona zostanie trenerką, a jak nie trenerką, to dziennikarką sportową. Zawsze był to sport" - zdradziła.
Dąbrowa Górnicza dumna z Chwalińskiej. Tak tam o niej mówią
Kilka celów Chwalińska zrealizowała. Ma prawo jazdy, zdała maturę, świetnie mówi po angielsku. "Z ogromną radością obserwują ją teraz i przysłuchuję konferencjom prasowym czy jej rozmowom z legendami tenisa. Mówi z ogromną swobodą, potrafi żartować, nie ma w niej żadnego stresu" - cieszy się jej niegdysiejsza nauczycielka, Justyna Szalska.
Ma też psa, którego bardzo kocha. "Maja uwielbia psy. Pies naszej córki wabi się Baksio, ma 11 lat i jest zwariowanym pieskiem, szczególnie cieszy się, jak córka przyjeżdża. Najgorzej jest, jak odjeżdża, wtedy wskakuje jej do walizki. Nie chce, żeby odjeżdżała" - opowiada mama tenisistki.
Wzruszać może zwłaszcza jedenasty punkt listy Chwalińskiej. Założyła sobie, że poprzez sport chciałaby pomagać innym. I to już, w pewnym sensie, dzieje się. Wszak poruszyła serca kibiców na całym świecie, a jej historia może inspirować.
Mówili o tym mieszkańcy Dąbrowy Górniczej w "halo tu polsat". "To, co ona zrobiła, to jest niewiarygodne. Tu wszyscy kibicowali", "Trenerzy, którzy ją trenowali, mówią, że była naprawdę cudowną dziewczyną, była bardzo miła. I też podobno była bardzo dobra w innych sportach", "Niesamowity autorytet dla wszystkich uczniów" - podsumowywali.










