Tak Małysz potraktował Bońka. Były prezes PZPN się nie hamował
Zbigniew Boniek i Adam Małysz zdążyli poznać się przed laty w dość zaskakujących okolicznościach. Podczas igrzysk olimpijskich w Turynie były prezes PZPN miał okazję wstąpić do wioski olimpijskiej i porozmawiać z polskimi skoczkami narciarskimi. Wśród nich znalazł się Małysz, który w dość zaskakujący sposób podjął gościa. Boniek opowiedział o tym po latach.

Boniek został zaproszony na igrzyska do Turynu i spotkał się tam nie tylko z Adamem Małyszem, ale również Justyną Kowalczyk. Zawodniczka niedługo później zdobyła brązowy medal w biegu na 30 kilometrów.
Zbigniew Boniek spotkał Małysza na igrzyskach
W rozmowie z TVP Zbigniew Boniek opowiedział o swoim doświadczeniu związanych z igrzyskami olimpijskimi. Okazało się, że sam nigdy na żadnych nie wystąpił (kiedy była taka szansa, akurat brał ślub), ale nie zastopowało go to przed odwiedzeniem tak ważnej imprezy sportowej już na innych zasadach.
Boniek od lat mieszka we Włoszech i z uwagą obserwuje to, jak przebiegają aktualne igrzyska. Miał okazję wcześniej wizytować te w Turynie. Okazało się, że w ich trakcie został gościem w domku skoczków narciarskich w Pragelato. Na miejscu Adam Małysz ugotował mu obiad.
Boniek jasno o Małyszu. Stwierdził, że doszło do zmiany
"Do dziś pamiętam obiad, który przyszykował nam Adam Małysz, bo kiedy ich odwiedziłem, akurat jemu przypadał dyżur w kuchni. Zjedliśmy ziemniaki z jajkami sadzonymi, popiliśmy mlekiem - porcje nie były za duże, skoczkowie mało jedli. Ale było swojsko i miło" - tłumaczył w rozmowie z TVP Boniek.
Wtedy Adam, już uznany zawodnik, był człowiekiem, z którego ciężko było wyciągnąć choć jedno słowo (...) Dziś Adam jest prezesem Polskiego Związku Narciarskiego i zupełnie innym człowiekiem. Lubi mówić, wypowiada się płynnie i dobrze
Wtedy też były szef PZPN pomógł rozwiązać im problem z właścicielem domku, z którym trudno było się porozumieć. Dzięki interwencji byłego piłkarza dalszy pobyt skoczków przebiegał bez zarzutu w kwestii ogrzewania i rozpalania w kominku. Dziś podobnych problemów podczas igrzysk raczej nie będzie, ale tamta wizyta z pewnością została w pamięci sportowców - zarówno skoczków, jak i piłkarza - na długo.













