Tak kibice potraktowali Nawrockiego na Narodowym. Potem zerwanie umowy
Niektórzy zastanawiają się, czy Karol Nawrocki raz jeszcze wybierze się na Stadion Narodowy, by wesprzeć Polaków walczących o awans na mundial. W listopadzie prezydent gościł na innym meczu barażowym, z Holandią. Kibice szybko zorientowali się, że głowa państwa jest wśród nich i zareagowali w jeden sposób. Po spotkaniu prezydent podjął pewną ważną, z punktu widzenia części kibiców, decyzję. Doszło też do innego zdarzenia.

Ostatnia wizyta Karola Nawrockiego na ekstraklasowym meczu Górnik Zabrze - Raków Częstochowa odbiła się w mediach głośnym echem. Część osób, na czele z politykami z Koalicji Obywatelskiej, opisywało, że kibice zgromadzeni na stadionie im. Ernesta Pohla przywitali prezydenta gwizdami. Inni przekonywali, że gwizdy istotnie było słychać, lecz skierowane one były nie do głowy państwa, a do także obecnego na trybunach włodarza miasta Kamila Żbikowskiego, który krytykowany jest za przeciągającą się w nieskończoność sprzedaż Górnika w prywatne ręce.
Niektórzy zastanawiają się, czy w obliczu ostatnich wydarzeń Karol Nawrocki wybierze się na barażowy mecz Polska - Albania w eliminacjach do mistrzostw świata. Taka wizyta nie byłaby wyjątkiem. W listopadzie prezydent gościł na spotkaniu z Holandią. Był wówczas świadkiem sytuacji, która swój finał znalazła w lutym bieżącego roku.
Karol Nawrocki pojawił się na Stadionie Narodowym. Kibice zareagowali
Na meczu Polska - Holandia (1:1) Karol Nawrocki pojawił się w towarzystwie młodszego syna, Antoniego. Gdy fani zasiadający na Stadionie Narodowym zorientowali się, że wśród nich jest prezydent, przywitali go chóralnymi okrzykami. Skandowano jego nazwisko, a nagranie dokumentujące wydarzenie trafiło do sieci.
Spotkanie przypadało na 14 listopada, czyli na zaledwie trzy dni po Narodowym Święcie Niepodległości. Kibice ze stowarzyszenia To My Polacy chcieli to uczcić i przygotowali specjalną oprawę. Nie udało się jednak jej zaprezentować, bo służby zablokowały możliwość wniesienia jej elementów na obiekt.
Do akcji wkroczył Karol Nawrocki, który już po meczu zdecydował o wyświetleniu oprawy na Pałacu Prezydenckim, o czym informował podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP i rzecznik prasowy prezydenta Rafał Leśkiewicz. Taki ruch prezydent tłumaczył później w Radiu Wnet.
"Widziałem tę oprawę. Podjąłem też decyzję, by wyświetlić ją na Pałacu Prezydenckim, więc nie widziałem w niej nic dziwnego. Widziałem napis 'Do boju Polsko', widziałem orła w zamkniętej koronie. Ciężko mi odpowiedzieć czemu takiej patriotycznej oprawy nie pozwolono pokazać na meczu reprezentacji Polski" - przekazał. "Kibice, którzy upominają się o Polskę, kibicują Polsce, zdzierają swoje gardła dla Polski, przygotowują piękne oprawy i je je opłacają, są częścią naszego społeczeństwa i powinni mieć możliwość artykułowania swojego przywiązania do Polski i do reprezentacji" - dodał.
Kolejny rozdział tej historii życie dopisało całkiem niedawno, w lutym. To wtedy PZPN oświadczył, że definitywnie kończy współpracę ze stowarzyszeniem To My Kibice. Wyjaśniono powody zerwania umowy. "Decyzja ta jest konsekwencją skandalicznych i niebezpiecznych wydarzeń, które miały miejsce podczas meczu kwalifikacji do MŚ 2026 Polska - Holandia, rozegranego 14 listopada 2025 roku na PGE Narodowym" - przekazano w komunikacie, nawiązując do złamania regulaminu i użycia środków pirotechnicznych przez grupę fanów. Część rac wylądowała wówczas na murawie, "bezpośrednio zagrażając zdrowiu i życiu uczestników wydarzenia".
Zamknięcie współpracy oznacza, że stowarzyszenie nie będzie prowadziło zorganizowanego dopingu na meczu Polska - Albania w eliminacjach do MŚ 2026. Dotyczy to również innych spotkań reprezentacji Polski.













